Kobiety w polskim golfie

Bo sport jest ponad wszystkim, ponad podziałami. To jest coś, co ma łączyć, taki ratunek dla ludzkości.

 

Elu, przed nami rozpoczęcie kolejnego sezonu golfowego. Dla Ciebie będzie to 26-ty sezon. Jakie były Twoje początki i zarazem początki odradzającego się polskiego golfa? Rajszew, początek lat 90-tych…

Zanim powiem o Rajszewie, jeszcze się trochę cofnę w czasie. Pierwszy raz golfa zobaczyłam w latach 80-siątych mieszkając za granicą. Przerzucałam kanały w telewizji i zatrzymałam się na golfie. Co mnie tak zaintrygowało? Zobaczyłam piękną zieleń i piękny obrazek, krajobraz i… stojący mężczyzna – teraz już wiem, że to był zawodnik – który patrzył w przestrzeń i na notatki, które trzymał w dłoni. I to tak długo trwało, że powiedziałam sobie, że to strasznie nudne. Określiłam to jako dziwactwo, które mnie nie interesuje. I teraz jak się przerzucimy w początek lat 90-tych, to w telewizji zobaczyłam program Kasi Dowbor „Apetyt na zdrowie” i tam zobaczyłam relację z pola golfowego w Rajszewie i rozmowy z moimi kolegami Andrzejem Strzeleckim i Wojtkiem Pijanowskim. I pomyślałam sobie: „to dziwactwo dotarło już do Polski???”.

Parę miesięcy później znowu wyjechałam za granicę i postanowiłam sobie, że kupię kije golfowe. Poszłam do sklepu i sprzedawca się zapytał, czy 14 kijów? A ja się pytam, czy nie ma mniejszego zestawu? On odpowiada, że 7. To kupiłam 7, po co mi 14? 7 wystarczy. I kupiłam jeszcze najtańsze buty golfowe. No i tak wyposażona ruszyłam do Rajszewa na pole. Na parkingu zobaczyłam, że jest tyle samochodów z rejestracją ambasad i rejestracjami zagranicznymi, pomyślałam sobie: jak ja mam wejść do tego budynku klubowego? Może nie można? No więc szybko pomysł, zapytam się: czy jest toaleta? A drugie pytanie było: czy można wziąć lekcję? Pan Antoni sprawdził grafik u instruktorów i pierwszym moim nauczycielem został Jacek Gazecki.

Chcę też powiedzieć o osobie wówczas dla mnie bardzo ważnej golfowo. To była Kamila Osęka, pierwsza nasza polska golfistka w powojennym golfie. Zobaczyłam ją – miała wówczas 19 lat – gdy w domku klubowym konsultowała z golfowym guru swój swing. Tym guru był pierwszy wspaniały trener, Pierre Karstrom, który przyjechał do Polski ze Szwecji, gdzie był trenerem reprezentacji. Obserwowałam Kamilę i pomyślałam sobie: niesamowite, to musi być jakaś wybitna golfistka, jak ona się pięknie rusza i z takim dynamicznym obrotem, to jest dla mnie na pewno nie do osiągnięcia. No i Kamila została moją pierwszą młodszą koleżanką, która tłumaczyła mi zasady golfa. Takie to były moje pierwsze kroki, Rajszew, 1993 rok. Wtedy w klubie było 600 członków, w tym 100 kobiet a wśród nich tylko dwie Polki: Kamila i ja.

W środowisku funkcjonuje takie przekonanie, że Panie zaczynają grać w golfa głównie z uwagi na golfową pasję swoich partnerów.

W większości. Spotykam jeszcze, choć coraz rzadziej, takie koleżanki, które przyjeżdżają na pole z mężami i np. siedzą na tarasie relaksując się lub czytają książki. Nieraz zadaję pytanie: czemu nie idziesz grać? One się wstydzą, krępują, od razu zakładają, że to jest nie dla nich. Muszę jednak przyznać, że od dobrych kilku lat diametralnie się to zmienia – kobieta grająca w golfa nie jest już ciekawostką, jest golfistką.

Są takie turnieje, gdzie mimo, że gramy z Panami, są oddzielne nagrody dla kobiet i to jest sytuacja spotykana coraz częściej, czyli jest kategoria kobiet i kategoria mężczyzn. Ale wszystko odbywa się na jednych zawodach, bo golf powinien ludzi łączyć, powinien dążyć do tego, żebyśmy się poznawali. Turnieje to jest taka forma poznania się, spędzenia ze sobą czasu w pięknych okolicznościach przyrody.

Lubisz grać z mężczyznami, a golf właśnie daje taką możliwość. Stajesz w męskim gronie na tee, czy wtedy gra Panów jest łagodniejsza, oni grają mniej agresywnie?

Panowie grają z dalszych odległości, a kobiety z tych krótszych. Zdarza się, że pierwszym uderzeniem poślę piłkę dalej od Panów. Golf polega nie tylko na tej elegancji i etykiecie, ale to też jest rywalizacja. To jest sport. Każdy z nas chce jak najlepiej zagrać. Ja mam bardzo dobre wspomnienia z gry z Panami. Panowie grają szybko, mniej rozmawiają, ta forma akurat mi bardziej odpowiada. Skupiam się na swoim uderzeniu i to mi przynosi frajdę. A potem wynik końcowy albo mnie zdołuje, albo da mi jakąś satysfakcję.

W sierpniu 2018 miałam okazję zasiąść w gronie publiczności konkursu Mistrzostwa Polski Long Drive, który odbył się na Torze Służewieckim. Na wprost Trybuny Głównej niewielka, ale wysoka scena, na którą pojedynczo wkraczali kolejni golfiści i niczym jak w teatrze – trzy próby i trzy uderzenia konkursowe o tytuł najdalszego. Bardzo siłowy i precyzyjny, chciałoby się powiedzieć – bardzo męski – konkurs. Co Ty czułaś stając na scenie tych Mistrzostw?

Brałam udział w kategorii męskiej, bowiem moja kategoria nie startowała, nie zgłosiło się na tyle seniorek, by stworzyć grupę. Wiedziałam, że nie mam kompletnie szans, żeby zająć jakieś tam miejsce. Ale patrzyłam na tę imprezę z zachwytem, że się odbywa. Fajne miejsce, mnóstwo ludzi. Nasze Stowarzyszenie było partnerem dla tych zawodów, dla Golf Channel Polska, organizatora tego wydarzenia.

Trzymasz kciuki za innych a ja znam osoby, które trzymają kciuki za to, co Ty robisz dla polskiego golfa i tego czego jesteś inicjatorem – zorganizowałaś Polskie Stowarzyszenie Golfa Kobiet.

Takie stowarzyszenia istnieją na świecie, a pomysł podpowiedziała mi Vivien Saunders, którą miałam przyjemność poznać wiele lat temu i którą zaprosiłam do Polski. Ona jest legendą golfa światowego, twórczyni ligi europejskiej dla kobiet, pierwsza Europejka, która grała zawodowo w golfa w Stanach, odnosiła gigantyczne sukcesy jako trenerka, jest właścicielką pięknych trzech pól golfowych w Cambridge, odznaczona orderem przez Królową za swoje osiągnięcia. Vivien powiedziała mi któregoś dnia: „Słuchaj, jak chcecie się tutaj przebijać, to w grupie jest raźniej. Załóż takie Stowarzyszenie i będziecie wspólnie działać. W kwietniu 2015 roku spotkałam się z koleżankami i założyłyśmy Polskie Stowarzyszenie Golfa Kobiet. Nie było nam łatwo. Początki miałyśmy bardzo trudne. Stowarzyszenie nie przypadło do gustu paru osobom.

Nie wiedziałyśmy z jakiego powodu wzbudzamy tyle niechęci, jakiś nieładnych reakcji. My założyłyśmy tylko Stowarzyszenie, pracujemy społecznie. W naszym Zarządzie pracują: Dominika Antoniszczak, która jest wiceprezesem, Renata Filipek-Baryłowska, Basia Kozicka. Mamy taki bardzo zgrany team pasjonatek golfa, które się szanują, mają do siebie zaufanie i które pracują dla członkiń ze Stowarzyszenia i dla polskiego golfa. I okazało się, że z taką grupą chce współpracować niejedno pole czy organizacja, że mamy tych, którzy nas wspierają, że mamy sponsorów, krótko mówiąc – mamy wielu sprzymierzeńców i to nie tylko z Polski ! We współpracy zrobiłyśmy np. piękną wystawę z British Golf Museum. Pani Angela Howe, dyrektor najbardziej prestiżowego muzeum golfowego, które mieści się w Szkocji, widząc naszą pasję do golfa, postanowiła, że do Warszawy przywiezie kilkadziesiąt eksponatów. To była pierwsza tak duża wystawa British Golf Museum na świecie, u nas – w Polsce. Trwała trzy miesiące i miała miejsce w Muzeum Sportu i Turystyki. Czyż to nie piękne?

Ale to nie wszystko. Od Galerii Mokotów dostałyśmy zaproszenie, żeby zrobić wystawę w The Designer Gallery. Wydałyśmy Kalendarz, w którym na zdjęciach było 160 polskich golfistek !

fot. Jacek Jerzy Kucharczyk

Kalendarz miał premierę w tamtym roku…

Och, to było cudowne wydarzenie. Premiera kalendarza też odbyła się w Muzeum Sportu i Turystyki, które jest dla nas niezwykle gościnne. Na premierę przyjechały koleżanki z różnych stron Polski. Jest to pamiątka, która myślę, że będzie miała swoje znaczenie za 20, 30 lat. W końcu się zmieniamy. Wspomnienia o tych, które kiedyś grały w golfa – myślę, że to cudowna pamiątka dla wszystkich. Kalendarz wydany był w związku z 25-leciem Polskiego Związku Golfa.

I też w związku z tym jubileuszem, była jeszcze kartka…

Ach, Poczta Polska, kartka. To jest super sprawa. Powstała kartka, fantastyczna, z wizerunkiem naszych najlepszych golfistów: Dominiki Gradeckej i Adriana Meronk. W 100-lecie niepodległości Polski, wśród tak gigantycznych wydarzeń, golf znalazł się ze swoim skromnym, ale jakże przepięknym 25-leciem istnienia w wydawnictwie Poczty Polskiej, która w 450-letniej historii nie miała do tej pory akcentu golfowego.

PZG opublikował już listę turniejów kobiecych na 2019 rok – odbędzie się ich 10. Wśród nich 2 turnieje, których organizatorem jest Polskie Stowarzyszenie Golfa Kobiet: Warsaw Open Ladies Golf Cup oraz otwarte Mistrzostwa Polskiego Stowarzyszenia Golfa Kobiet. Pierwszy z tych turniejów to jest reaktywacja turnieju, który odbywał się w latach 1995-98 i nosił nazwę „Mistrzostwa Warszawy Kobiet”.

To jest najstarszy turniej w historii golfa w Polsce dla kobiet. Miał piękną tradycję. W tym turnieju grało wówczas wiele kobiet. Grały Panie, które miały dobre umiejętności i te, które były słabsze. Ja byłam w tej grupie słabszych. Jeszcze nie mamy na ten rok terminów naszych turniejów. W każdym razie, oba te turnieje mają za zadanie integrować golfistki i zorganizować im fajny czas. Jak zwykle będą klasyfikacje dla tych lepiej grających i dla tych słabiej grających. To jest bardzo dobra formuła. Fajny turniej, Ladies Golf Tour, ma też Komisja Golfa Kobiet, która działa przy Zarządzie PZG. Komisja istnieje od 1998 roku. To jest piękny cykl, w nim jest kilkanaście rozgrywek turniejowych, które odbywają się w różnych częściach Polski.

Rolą Stowarzyszenia jest przede wszystkim to, żeby zachęcać kobiety do golfa

Od dwóch lat robimy akcję dla Pań, które jeszcze nie grają. Trzeba wstąpić do Stowarzyszenia, u nas członkostwo kosztuje 100 zł rocznie i my tworzymy grupę, minimum 5 Pań i współfinansujemy im kurs golfowy na tzw. Zieloną Kartę, czyli na tzw. golfowe prawo jazdy. Staramy się organizować 2-3 grupy rocznie. Taki kurs u nas zrobiła np. członkini Polskiego Komitetu Olimpijskiego (PKOl) Anna Bajan, świetny sportowiec. Moim celem jest, żeby zarazić golfem m.in. legendy sportu. Mam honor być w Komisji Sportu Kobiet przy PKOl. Obecnie po śp. Irenie Szewińskiej, przewodniczącą została Grażyna Rabsztyn, również wybitna polska lekkoatletka. W tej Komisji są wybitne Panie: jest Renata Mauer-Różańska, Teresa Sukniewicz-Kleiber, są po prostu gigantki sportu a ja chcę je zarazić golfem. Mężczyźni mają swoich wybitnych sportowców, którzy osiągnęli swoje apogeum, a teraz przeszli na golfa i promują ten sport, jak: Jerzy Dudek, Tomek Iwan, Mateusz Kusznierewicz, Mariusz Czerkawski, Szymon Ziółkowski, Zbyszek Boniek. Chciałabym, żeby  oprócz moich koleżanek z branży aktorskiej promujących golfa: Ewa Kuklińska, Mariola Bojarska-Ferenc, Odeta Moro, Grażyna Wolszczak, Kasia Żak, Agata Młynarska, Małgosia Potocka, Dorota Kamińska, dołączyły do nich utalentowane sportsmenki.

 fot. Jerzy Stalęga

To jest chyba najważniejsze Wasze zadanie, które Wy jako Stowarzyszenie robicie

Tak, dodatkowo jesteśmy jedynym Stowarzyszeniem, które tak szeroko promuje golfa w mediach społecznościowych. Chwalą nas za te media, za Instagram, za piękne zdjęcia. Jesteśmy na Twitterze i oczywiście Facebook i nasza strona: golfkobiet.org, LinkedIn też. Bardzo staramy się, poprzez media społecznościowe, informować, co dzieje się w polskim golfie i nie tylko polskim.

Chcę przytoczyć taki cytat, z poprzednich Twoich wywiadów: „Chyba żadnej premiery teatralnej tak nie przeżywałam, jak to powołanie do kadry i sam start”. Tak ekscytująco opowiadałaś o…

O Mistrzostwach Europy Kobiet w 2000 roku. To było ogromne wydarzenie, udało się, że EGA (European Golf Association), czyli organizacja pod którą podlegają wszystkie europejskie golfowe związki sportowe, przyznała Polsce organizację Mistrzostw. Myślę, że do tej pory był to najważniejszy golfowy turniej rangi europejskiej w Polsce. Polska dostała cztery dzikie karty, grałyśmy trzy: Agnieszka Pielaszek, Mirka Mitukiewicz i ja. Gdy Andrzej Person wyczytał na tee: „reprezentantka Polski Elżbieta Panas”, to ja myślałam, że wystrzelę w powietrze. Nie mogłam opanować ciała. Wiedziałam, że za chwilę muszę uderzyć, że piłka na tym pierwszym tee w Amber Baltic powinna przejść przez ten rów, żeby jej nie posłać w drzewa, które tam są. Gonitwa myśli… Ależ ja to pamiętam. Usłyszeć: „Reprezentantka Polski”, to jest naprawdę niezwykłe.

Jaką premierę teatralną wspominasz podobnie jak tamtą sytuację?

To była taka bardzo ważna dla mnie premiera w Teatrze Współczesnym we Wrocławiu, sztukę reżyserował Grzegorz Warchoł. To była farsa, bardzo trudny gatunek, tytuł „Czego nie widać”, autor Michael Frayn. Ja jestem Wrocławianką, wiedziałam, że na widowni będzie wielu znajomych, sąsiedzi – bardzo przeżyłam tę premierę. I udało się, trema mnie nie zżarła.

Teraz grasz w Barwach Szczęścia. Pojawisz się na planie z kijami golfowymi?

Z kijami nie 🙂 Cieszę się, że dostaję od czasu do czasu propozycje gry w serialach, filmach. Ostatnio dostałam propozycję wzięcia udziału w projekcie, do którego jest na razie zrobiony trailer. I czekamy. Ciekawy projekt, bardzo ciekawa osoba, która napisała scenariusz. No i zobaczymy. Na razie w tym miejscu postawię kropkę.

Rozumiem, cisza medialna. To wróćmy jeszcze do golfa. Womens Golf Day – to międzynarodowa inicjatywa. Co w tej akcji przekonało Was do tego, że powiedziałyście Polkom: „musimy się przyłączyć”?

To, że akcja promowania golfa kobiet ogarnie cały świat i że Polska może być częścią tej akcji. Że kobiety będą miały szansę poznać, na czym polega golf.

Elu, wymieniłaś: kartkę pocztową, kalendarz, turnieje golfowe, Stowarzyszenie, akcję Womens Golf Day,wystawy. Nie dziwię się, że rok temu na uroczystej Gali z okazji 25-lecia PZG, z rąk dyrektora Departamentu Sportu Wyczynowego Ministerstwa Sportu i Turystyki Anny Kuder otrzymałaś najwyższe, złote wyróżnienie „Za Zasługi dla Sportu” – w ten sposób doceniony został Twój dotychczasowy wkład w rozwój kobiecego golfa.

Bardzo szanuję tą nagrodę, jest bardzo cenna. Ale ta nagroda nie jest wyłącznie dla mnie, jest również dla tych, którzy mnie przez tyle lat wspierali i wspierają. Jestem im niezwykle wdzięczna… Najważniejsze dla mnie obecnie jest jednak to, że istnieje Polskie Stowarzyszenie Golfa Kobiet, koleżanki z zarządu i członkinie. Cieszę się także, że obecna Komisja Golfa Kobiet PZG z przewodniczącą Bożeną Kowalczykowską, jest nam tak bardzo życzliwa. Miałyśmy trzecie urodziny Stowarzyszenia, od Komisji dostałyśmy piękny list z życzeniami. Nie ma nic piękniejszego, gdy kobiety potrafią nagrodzić dziękując czy gratulując innym kobietom Jeśli ktoś potrafi powiedzieć: „słuchajcie, dobrze to zrobiłyście, albo fajnie, że to robicie. Gratulujemy”, to są najpiękniejsze słowa. Bo sport jest ponad wszystkim, ponad podziałami. To jest coś, co ma łączyć, taki ratunek dla ludzkości.

Dla wielu kobiet przedsiębiorczych jesteś wzorem kobiety aktywnej, spełnionej, pięknej, konsekwentnej, odważnej. Elu, inspirujesz innych. Jakie są Twoje dalsze plany, jakie marzenia?

Zdrowie jest najważniejsze. A poza tym chciałabym jeszcze pracować, bo kocham mój zawód i cudownie się czuję, gdy pracuję. Ostatnio spotkało mnie jeszcze jedno wyróżnienie: jestem w Zarządzie Fundacji Domu Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie. To jest dla mnie coś przepięknego, że mogę pracować dla tych ludzi, wspaniałych wielkich Artystów, Aktorów, którzy zamieszkują ten dom. No i chciałabym jeszcze, żeby to nasze Stowarzyszenie rosło w siłę, żeby do nas przybywały przyszłe golfistki, żeby nie bały się tej dyscypliny. Chciałabym także, żeby współpraca z Polskim Związkiem Golfa układała się jak najlepiej.

Elu, nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć, aby Twoje plany i marzenia się spełniły, bo są piękne. Bardzo dziękuję za dzisiejsze spotkanie i wywiad. Dziękujemy też Pani Dyrektor Konstancińskiego Domu Kultury Hugonówka za udzielenie nam gościny, że mogłyśmy się spotkać tutaj na tej rozmowie.

 

Rozmawiała: Elżbieta Grendecka

Show Buttons
Hide Buttons