CO DZISIAJ BARDZIEJ KRÓLUJE? WYSTĘPOWANIE NA SCENIE CZY W PODCASTACH?

To, że żyjemy w czasach urodzaju podcastów, wszyscy wiemy. Coraz więcej osób chce mieć swój podcast lub chce występować, albo mieć jedno i drugie. Z kolei rynek konferencyjny również dynamicznie się rozwija, a miesięcznie organizowane jest w Polsce blisko 2 tys. spotkań na żywo. Co zatem dzisiaj niesie ze sobą większy impact i dzięki jakim działaniom możemy skutecznie zwiększyć swoją widoczność? O tym w dzisiejszym artykule.

CO CHCESZ UZYSKAĆ?

Na początek zadałabym sobie pytanie, jaki konkretny cel chcę zrealizować poprzez swoje wystąpienie: czy jest to sprzedaż produktów/usług, czy podbicie wizerunku, czy zbudowanie contentu, czy może jeszcze coś innego. I tak – wiem, że mogłeś tutaj odpowiedzieć WSZYSTKO 🙂 Ale na spokojnie – po kolei. Liczą się priorytety.

Pierwsza kwestia: zastanów się w skali 1–10, jak bardzo chcesz dzisiaj zbudować swój wizerunek i gdzie osiągniesz szybciej ten cel.

Jeżeli występujesz gdzieś na żywo, to masz do dyspozycji ograniczoną, konkretną liczbę par oczu, które na Ciebie patrzą, oraz niekiedy nieco mniejszą liczbę par uszu, które naprawdę Ciebie słuchają. Brutalna prawda 🙂 Podsumowując: masz tylko do dyspozycji wolumen ludzi, którzy znajdują się w tym pomieszczeniu, co Ty (jeśli jest streaming, to wiadomo, że ta skala rośnie). Plus jest taki, że szybciej możesz zbudować z nimi relacje, bo czują Twoją energię, rezonują z tym, co i jak przedstawiasz na żywo, mogą po prelekcji wejść z Tobą w networking, ALE taki dzień jest jeden i się kończy. Za tydzień mało kto będzie dokładnie pamiętać, co było mówione, stąd liczba tych kontaktów jeszcze bardziej się zmniejsza. Występując w podcaście, masz nieograniczoną i nielimitowaną liczbę wyświetleń, jak również niesamowicie długą żywotność treści. Ludzie nie dość, że nie mają żadnych ograniczeń terytorialnych, chcąc Ciebie posłuchać, to jeszcze mogą to sobie ponownie odtworzyć, zapisać, przesłać znajomym, co sprawia, że algorytm dużo chętniej sam będzie Cię wspierał w tym, abyś dotarł do naprawdę sporej rzeszy ludzi nie tylko w Polsce, ale i na świecie. To samo przygotowanie. To samo 60 minut. Kompletnie inna skala i możliwości niż w przypadku pojedynczego wystąpienia.

Druga kwestia: jak bardzo w skali 1–10 potrzebujesz dzisiaj sprzedać swój produkt lub usługę?

Inaczej sprzedaje się ze sceny, inaczej „sprzedaje” w podcaście.

Kiedy ktoś oferuje swoje produkty i usługi podczas swojej prelekcji, bardzo często ludzie wychodzą, tracą zainteresowanie i niekiedy się zniechęcają. Jeśli nie jesteś naprawdę wprawionym mówcą, który potrafi w storytelling, potrafi zarządzać emocjami w czasie swojej prezentacji, to niestety, ale zwiększasz swoje szanse na to, że po Twoim wystąpieniu ludzie będą pamiętać głównie to, że chciałeś coś sprzedać, a reszta to była otoczka.

W momencie, kiedy masz podcast, jest to pewnego rodzaju lejek sprzedażowy. Dajesz konkretne case study, przedstawiasz problem, bolączkę Twojej grupy docelowej, a ona po obejrzeniu kilkunastominutowego odcinka może przejść na Twoją www, wypełnić formularz czy po prostu zadzwonić. Znam wiele firm, które właśnie w ten sposób pozyskują swoich klientów, a to z kolei odpowiada nawet 50% ogólnego ich przychodu (zwłaszcza kiedy są pionierami w swojej niszy)

Trzecia kwestia: jak efektywnie chcesz budować i recyklingować swój content?

Jeśli Twoim celem, o którym wspominałam na początku, jest zbudowanie silnej bazy treści dla Twojej marki, musimy spojrzeć na to z perspektywy dystrybucji i żywotności materiału.

Wystąpienie na scenie daje Ci fantastyczny, prestiżowy materiał wizerunkowy. Profesjonalne zdjęcia z mikrofonem, ujęcia z oklaskującą Cię publicznością, krótka rolka pokazująca dynamikę na scenie – to wszystko świetnie buduje autorytet w social mediach. Problem polega jednak na tym, że z jednej prelekcji wyciągniesz ograniczoną ilość materiału, który po publikacji szybko znika w gąszczu innych postów. Tymczasem podcast to prawdziwa, napędzająca się maszyna do tworzenia contentu. Jako twórca cyfrowy widzę to wyraźnie na własnym przykładzie. Nagrywając jeden odcinek, nie tworzy się tylko pliku audio & video. Tworzy się materiał, z którego wycinamy potem dziesiątki pionowych wideo (Shorts, Reels, TikToki), transkrybujemy go na artykuły blogowe i posty na LinkedIn. Z jednej godziny nagrania w zaciszu studia powstaje content na cały miesiąc publikacji.

Liczby mówią same za siebie. Dzięki takiej właśnie strategii i systematycznemu recyklingowi treści Twoje materiały mogą docierać do tysięcy widzów miesięcznie. Dla ciekawostki powiem, że ponad 60% ruchu na YouTubie pochodzi właśnie z Shorts. Występując wyłącznie na żywo, fizycznie nie mamy szans na wygenerowanie takiej ilości merytorycznych, angażujących treści, które algorytmy chętnie poniosą dalej.

Wniosek? Scena da Ci efekt wow i świetne zdjęcia profilowe, ale to podcast będzie cichym bohaterem, który każdego dnia, krok po kroku, zbuduje Twój cyfrowy ślad w sieci.

Czwarta kwestia: jak bardzo potrafisz zarządzać energią i uwagą w czasie rzeczywistym? Zarówno jako praktyk i uczestnik wielu konferencji powiem Ci jedno: energia na żywo jest absolutnie niepodrabialna. Scena obnaża wszystko. Ktoś, kto świetnie radzi sobie przed kamerą we własnym studiu, może zderzyć się ze ścianą, gdy wyjdzie do kilkuset osób. Ze sceny od razu dostajesz feedback. Widzisz, kto notuje, kto kiwa głową, a kto zaczyna scrollować telefon. Ten bezpośredni kontakt z widownią daje niesamowitego kopa, ale wymaga też ogromnej uważności i umiejętności płynnego reagowania na to, co dzieje się na sali.

Z drugiej strony mamy podcast, który oferuje zupełnie inną, bardzo intymną relację. Z perspektywy prowadzącej podcast „Opal w kamerze” widzę, jak głęboka może to być więź. Słuchacz zabiera Cię ze sobą na spacer, do samochodu, na siłownię. Jesteś w jego słuchawkach, tuż przy jego uchu. Nie musisz „świecić” ze sceny ogromną energią czy gestykulacją, by dotrzeć do jego emocji. Wystarczy szczerość, autentyczność i po prostu fajna, wartościowa rozmowa. No i głos! Ale o tym w innym artykule 🙂 Choć brakuje tu natychmiastowego uścisku dłoni czy oklasków, ta zaufana relacja buduje się powoli, długoterminowo i niezwykle stabilnie.

PODSUMOWUJĄC: CO ZATEM WYBRAĆ?

Odpowiedź rzadko brzmi „albo-albo”. Prawdziwa magia dzieje się tam, gdzie te dwa światy się przenikają – w mądrej synergii.

Wystąpienia na żywo budują Twój autorytet tu i teraz, pozwalają na bezcenny networking i uczą zarządzania audytorium. Podcast z kolei systematycznie buduje Twoją pozycję eksperta w sposób skalowalny, omijając ograniczenia geograficzne i czasowe – i to latami!

Zastanów się po prostu, w jakiej formie dzisiaj czujesz się swobodniej i co lepiej odpowiada na Twój główny cel. Warto dążyć do tego, by łączyć te działania. Niezależnie jednak od tego, czy wybierzesz mikrofon na wielkiej scenie, czy ten w zaciszu domowego studia – to konsekwencja, autentyczność i wartość Twojego przekazu zawsze będą na wagę złota.

Ciekawostki:

Rynek podcastowy: W Polsce aktywnych jest obecnie 5000–7000 tytułów podcastowych (stan na kwiecień 2026 roku). Z tej puli:

  • 60–70% posiada wersję wideo na YouTubie. Oznacza to, że na polskim YouTubie znajdziesz 3500–4500 aktywnych podcastów (rozumianych jako serie regularnie publikowane).
  • YouTube jest obecnie najpopularniejszą platformą do konsumpcji podcastów w Polsce, wyprzedzając Spotify. Według najnowszych trendów ponad 55% polskich słuchaczy wskazuje YouTube jako swoje główne źródło „słuchania/oglądania” tego formatu.

Rynek konferencyjny: Najwięcej dzieje się tam, gdzie infrastruktura jest najsilniejsza:

  • Warszawa (bezsprzeczny lider, ok. 40–50% rynku konferencyjnego),
  • Kraków (silna pozycja w kongresach naukowych i międzynarodowych),
  • Poznań (stolica targowa),
  • Wrocław i Trójmiasto.

Branża ta generuje ok. 1% polskiego PKB, co pokazuje, że „gadanie na żywo” to w Polsce całkiem poważny biznes wart ponad 50 miliardów złotych rocznie.

 

Olga Palka – twórca cyfrowy, strateg konferencji, konferansjer

 

 

 

Zdjęcia: JOANNA MATUSZYŃSKA, DARIUSZ DZIUBA

 

Show Buttons
Hide Buttons