Co sprawia, że same sobie przeszkadzamy w karierze?

Sposób na rozwój…

Wyobraź sobie, że stoisz na środku mostu. Za tobą droga, którą już przeszłaś: wszystkie decyzje, sukcesy i porażki, momenty odwagi i chwile zawahania. Przed tobą z kolei krajobraz możliwości. Nowe stanowiska, projekty, kontakty, role. Most jest stabilny, solidny, a jednak stoisz. Coś zatrzymuje cię w miejscu.

Gdy rozmawiam z kobietami o ich karierach, często słyszę opowieści o zewnętrznych barierach. O przełożonych, którzy nie dostrzegli ich potencjału. O szklanych sufitach, które wciąż istnieją w wielu organizacjach. O rynkach i branżach, które nie sprzyjają zmianom. To wszystko jest prawdą. Ale równie często, a może nawet częściej, okazuje się, że największy sabotażysta mieszka bliżej, niżbyśmy chciały, w naszych własnych głowach.

Nie chodzi w tym o przyjmowanie perspektywy zrzucania winy na siebie. Raczej o to, by zobaczyć, w jaki sposób same potrafimy sobie przeszkadzać. Bo kiedy rozpoznajemy te momenty, odzyskujemy sprawczość. Zamiast walczyć z niewidzialnymi murami, zaczynamy dostrzegać, że wiele z nich to tylko cienkie zasłony. Wystarczy je uchylić, by pojawiło się światło.

Ten tekst nie jest o tym, jak świat nam utrudnia rozwój i karierę. To opowieść o tym, jak często same potrafimy sobie przeszkadzać. I o tym, jak możemy to zmienić.

Nie ma jednego uniwersalnego przepisu na karierę, ale można dostrzec pewien wspólny wzór. Fundamentem, od którego zaczyna się większość historii, jest brak świadomego stosowania takich narzędzi jak refleksja i eksperymentowanie.

Bez nich stoimy w miejscu, nawet jeśli biegniemy szybko. A wokół tego fundamentu gromadzi się jeszcze sześć innych pułapek: brak zrozumienia wewnętrznego głosu, brak wizji, brak znajomości rytmu, brak poszerzania perspektywy, brak odwagi i trudność w podejmowaniu decyzji.

Nieznane fundamenty: refleksja i eksperymentowanie

Wyobraź sobie podróż bez mapy i kompasu. Możesz iść przed siebie, ale szybko gubisz orientację. Tak właśnie wygląda rozwój bez refleksji i eksperymentów.

Refleksja to moment, w którym zatrzymujesz się, by sprawdzić: co widzę, co czuję, co myślę. Działa na trzech poziomach każdego procesu rozwojowego.

Przed – gdy przygotowujesz się i chcesz zrozumieć, z jakiego punktu startujesz.

W trakcie – gdy możesz złapać dystans i sprawdzić, czy nie zboczyłaś z drogi.

Po – gdy zbierasz wnioski, by kolejny krok był bardziej świadomy.

Eksperymentowanie to z kolei praktyka odwagi w skali mikro. Nie musisz od razu zmieniać całej strategii firmy. Wystarczy drobna próba: inne pytanie na spotkaniu, nowa metoda prowadzenia rozmów, zmiana w sposobie organizacji dnia. To właśnie te minieksperymenty pozwalają sprawdzać, co działa, a co nie, bez ryzyka paraliżującej porażki.

Kiedy łączymy refleksję i eksperymentowanie, rozwój staje się procesem świadomym. Kiedy ich brakuje, bywa, że kręcimy się w kółko, choć mamy wrażenie, że biegniemy.

Wewnętrzny głos – nasz codzienny narrator

Większość z nas ma w głowie głos, który nie milknie. Czasem dodaje skrzydeł: „spróbuj, to może być ciekawe”. Częściej jednak podcina: „to nie dla ciebie”, „ktoś inny zrobi to lepiej”.

Problem pojawia się, gdy traktujemy ten głos jak prawdę objawioną. Bo w rzeczywistości on jest raczej echem, zlepkiem cudzych komentarzy, dawnych ocen, nierzadko także naszych własnych lęków. Kiedy nie umiemy go rozpoznać, zaczyna nami kierować. Zamiast własnej narracji realizujemy cudzy scenariusz.

Jednym z najczęstszych wcieleń tego głosu jest syndrom oszusta. To ten moment, w którym – mimo sukcesów, doświadczenia i kompetencji – czujemy, że wszystko zawdzięczamy przypadkowi. Że zaraz ktoś odkryje, iż nie jesteśmy wystarczająco dobre. To narracja, która potrafi zablokować odwagę i sprawić, że nawet przy dużych osiągnięciach czujemy się jak intruzki w świecie, do którego przecież należymy.

Świadomość, że głos wewnętrzny można kształtować, jest przełomem. To my decydujemy, które narracje mają w nas zostać, a którym pozwolimy odejść. Bez tej umiejętności łatwo pozwolić, by syndrom oszusta pisał nasze CV – zamiast nas samych.

Wizja (własna) – bez niej gubimy kierunek

Bez wizji często działamy reaktywnie. Gasimy pożary, realizujemy cele innych, odpowiadamy na to, co pilne. Ale po kilku miesiącach czy latach okazuje się, że choć pracowałyśmy ciężko, nie poszłyśmy w kierunku, który naprawdę miał znaczenie.

Wizja działa jak gwiazda północna. Nie rozwiązuje wszystkich problemów, ale przypomina, gdzie jest nasz własny kierunek.

Stworzenie osobistej wizji nie musi być skomplikowane. Wystarczy kilka zdań odpowiedzi na pytania: Kim chcę być jako…? Co mnie napędza? Jaką zmianę chcę wspierać w świecie? Taki manifest działa jak kompas – nawet jeśli zgubimy drogę, prościej wrócić do tego, co naprawdę nasze.

Bez takiej wizji łatwo o chaos i poczucie, że nasze wysiłki rozpraszają się na drobne.

Z wizją nawet potknięcia układają się w spójną opowieść.

Znajomość własnego rytmu – praca z energią, nie przeciwko niej

Wiele osób układa swój dzień, patrząc wyłącznie w kalendarz. Spotkanie o ósmej, raport o dwunastej, maile wieczorem. Ale kalendarz nie zna naszej energii. A to ona decyduje, kiedy naprawdę działamy najlepiej.

Każdy ma swój rytm – momenty szczytu i momenty spadku.

Ignorowanie tego prowadzi do poczucia ciągłego zmęczenia. Znam liderkę, która najlepiej myśli wcześnie rano, a mimo to wszystkie strategiczne spotkania umawia w godzinach, gdy jej energia już dawno spada. Cały czas czuje się jak maratończyk biegnący pod wiatr.

Ten rytm może mieć różne oblicza.

Często mówię na warsztatach o istotnym, a nierzadko zaniedbywanym, nieznanym wprost elemencie, rytmie kobiecym i męskim – nie w sensie płci, lecz jakości energii.

Rytm męski jest dzienny, to struktura, liniowość dobowa. Rytm kobiecy jest miesięczny, to cykliczność, płynność, momenty intensywności przeplatane czasem ładowania baterii. Znajomość i świadome rozpoznawanie ich u siebie i innych bywa kluczem do produktywności.

Zamiast ślepo dążyć do work-life balance, może warto myśleć o integracji, o tym, jak różne role i zadania mogą się wspierać. Dopasowanie pracy do własnego rytmu nie zawsze jest proste, ale już sama świadomość, kiedy mamy energię, a kiedy jej brakuje, zmienia sposób, w jaki planujemy dzień.

A powtarzalność i rytuały – choć brzmią zwyczajnie – bywają wybawieniem. To one nadają przewidywalność w chaosie i pozwalają wracać do siebie, gdy świat przyspiesza bardziej, niżbyśmy chcieli.

Poszerzanie perspektywy – lek na stagnację

Rozwój zatrzymuje się w momencie, w którym uznajemy, że „wiemy wystarczająco”. To pułapka, w którą wpadają nawet ludzie na wysokim etapie rozwoju własnej kariery, którzy już doświadczyli wiele.

Poszerzanie perspektywy wymaga otwartości. To umiejętność patrzenia oczami innych, zadawania pytań, gdy wydaje się, że odpowiedź jest oczywista. To także przyjmowanie, że różnorodność nie jest przeszkodą, ale źródłem nowych rozwiązań.

Bez tego zaczynamy krążyć w zamkniętej pętli własnych sztywnych schematów. Z tym – otwieramy się na innowacje i uczymy się, że lider nie musi znać wszystkich odpowiedzi, ale musi umieć pytać.

Odwaga – codzienna praktyka, nieheroiczny czyn

Opór pojawia się zawsze, gdy chcemy spróbować czegoś nowego. To szept: „poczekaj jeszcze trochę”, „a co, jeśli się nie uda?”. Brak odwagi to uleganie temu szeptowi.

Ale odwaga nie jest czymś nadzwyczajnym. To raczej suma drobnych kroków, wypowiedzenie zdania, którego się obawiamy, wysłanie wiadomości, na którą zbieramy się od tygodni, podjęcie rozmowy, która nie jest łatwa. Małe akty odwagi działają jak trening mięśnia, im częściej go ćwiczymy, tym łatwiej przychodzi nam korzystanie z niego w ważnych momentach.

Decyzje – sztuka „wystarczająco dobrych” wyborów

Jedna z największych blokad w rozwoju to czekanie na idealną decyzję. Taką, która rozwieje wszystkie wątpliwości i zagwarantuje sukces. Ale idealne decyzje nie istnieją.

Analizując w nieskończoność, tracimy energię na szczegóły i w końcu pozwalamy, by inni decydowali za nas. A wtedy nasze kariery toczą się według cudzych wyborów.

Kluczem jest ustalenie własnych kryteriów: co dla mnie oznacza, że decyzja była dobra?

Dzięki temu łatwiej ocenić, czy krok, który stawiam, zbliża mnie do mojej wizji.

Decyzje nie muszą być perfekcyjne – wystarczy, że będą wystarczająco dobre, by iść dalej.

Gdzie naprawdę tkwią bariery?

Największe przeszkody w rozwoju kariery często nie leżą na zewnątrz.

Najczęściej tkwią w nas: w braku refleksji, w nieuświadomionym wewnętrznym głosie, w braku wizji, w ignorowaniu własnego rytmu, w wąskiej perspektywie, w uleganiu oporowi, w unikaniu decyzji.

To nie są powody do obwiniania się. To punkty orientacyjne, sygnały, które pokazują, gdzie możemy zacząć zmieniać swoje podejście. Każdy z nich to także szansa: na świadome eksperymenty, na przyjaźniejszy dialog z samą sobą, na wizję, która naprawdę jest nasza.

Najważniejsze jest to, że wszystko zaczyna się od małego kroku.

Jednej refleksji, jednego eksperymentu, jednej decyzji.

Reszta przychodzi później, naturalnie, krok po kroku.

Opisane elementy są moim zdaniem jednymi z częstszych przyczyn i powodów tego, że niejednokrotnie same sobie przeszkadzamy w karierze.

O tym, jak im przeciwdziałać, od wielu lat mówię i piszę w ramach moich warsztatów dla liderów, książek i publikacji.

Przez lata zyskałam także wiele praktycznych dowodów na to, że praca z nimi pomaga w rozwoju nie tylko kariery, ale wielu sfer w życiu.

Niezależnie, czy pracuję z liderkami w programie rozwojowym dla kobiet „Leadership by design”, czy prowadzę webinar „Rytm męski i kobiecy w pracy”, wiem, że świadomość tych kwestii ma ogromny wpływ na rozwój kariery.

Najlepszej kariery, bo twojej własnej!

 

 

Dr Aga Szóstek jest autorką Strategii Umami oraz Zostań liderem, jakim chcesz! i ekspertką w zakresie strategii i przywództwa. Przez ostatnie dwie dekady współpracowała z czołówką firm łączących design, technologię i biznes. Pracowała z takimi markami jak Google, Philips, Samsung, Play, Allegro, EY, Santander, ING, Orange i wieloma innymi, wnosząc do zespołów projektowych i zarządów strategiczne podejście oparte na projektowaniu doświadczeń. Aktywnie wspiera swoich klientów w rozwoju liderskim w oparciu o kluczowe wyzwania przywódcze zakotwiczone w ich organizacyjnej kulturze. Oferuje unikatowe programy liderskie dostarczane w formie niezapomnianego doświadczenia.

 

 

 

Zdjęcia: Łukasz Szóstek

Grafiki: MTBiznes

 

 

 

 

Show Buttons
Hide Buttons