CZY AI ZABIERZE PRACĘ MENEDŻEROM?

Zespół obsługi klienta otwiera skrzynki mailowe i natrafia na zaskakującą wiadomość: ich nowym „menedżerem” zostaje… humanoidalny robot.

Ma na imię Alter.

W przesłanym wideo wita się z zespołem. Z uśmiechem deklaruje, że „jest dostępny 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, nie bierze urlopu, nie zna pojęcia weekendu i nigdy nie choruje”. Każdy może przyjść do niego z problemem – o każdej porze. Ma wiedzę z zakresu obsługi klienta, której – jak twierdzi – nie zdobyłby żaden człowiek, nawet pracując przez sto lat.

Czy to może być nasza przyszłość?

Czy szef przyszłości to po prostu algorytm z przyjaznym ludzkim awatarem?

Czy liderzy mogą zostać sprowadzeni do roli obserwatorów, gdy technologia przejmie stery?

To już się dzieje.

Wspomniana historia to nie scenariusz filmu science fiction. Taka historia wydarzyła się naprawdę – w Polsce. W firmie Dictador, produkującej luksusowe alkohole, stanowisko dyrektora generalnego objęła Mika – robot oparty na sztucznej inteligencji.

Na stronie firmy możemy przeczytać:

Mika nie jest tylko symboliczną figurą; jest w pełni operacyjnym dyrektorem, podejmującym kluczowe decyzje w zakresie marketingu, budowania marki, handlu elektronicznego i angażowania klientów.

Brzmi rewolucyjnie, chociaż najważniejsze decyzje – dotyczące zatrudniania czy zwalniania ludzi – nadal podejmują ludzie. Mika jest raczej eksperymentem wizerunkowym niż rewolucją w zarządzaniu. To i tak znaczący sygnał, że era algorytmicznych menedżerów właśnie się zaczęła.

Podobnych eksperymentów jest coraz więcej.

W 2022 roku chińska firma NetDragon Websoft mianowała wirtualnego robota o imieniu Tang Yu na stanowisko dyrektora generalnego jednej ze swoich spółek. Co ciekawe, ogłoszenie tej decyzji zbiegło się z gwałtownym wzrostem kursu akcji – jakby inwestorzy chcieli nagrodzić odważne wejście firmy w erę sztucznej inteligencji.

AI jeszcze nie zarządza, ale coraz lepiej współzarządza

Sztuczna inteligencja wciąż nie przejęła pełni władzy w firmach, ale coraz częściej pełni rolę nieformalnego współmenedżera – cichego doradcy, który nie potrzebuje przerwy na kawę ani przestrzeni w open space.

Jak firmy korzystają z AI już dziś?

Działy HR wykorzystują algorytmy do wstępnej selekcji CV, eliminując setki kandydatów jeszcze przed tym, zanim człowiek przeczyta pierwsze zdanie ich życiorysu. Niektóre firmy poszły dalej – prowadzą wideorozmowy z kandydatami za pośrednictwem wirtualnych rekruterów, którzy analizują ton głosu, mimikę i słownictwo.

Systemy klasy People Analytics potrafią z kolei wskazać, które zespoły w firmie są zagrożone wypaleniem zawodowym – na podstawie samych danych z kalendarzy. Zbyt dużo spotkań po godzinach? Za dużo nadgodzin? To wszystko wystarczy, by AI zapaliła ostrzegawczą lampkę.

Amazon stosuje AI na masową skalę w logistyce. Algorytmy w czasie rzeczywistym zarządzają zapasami i optymalizują procesy magazynowe.

Firma Iron Mountain korzysta z AI do automatycznego odpowiadania na zapytania klientów, co skraca czas obsługi i zmniejsza liczbę powtarzających się połączeń.

Z kolei start-upy takie jak Lattice oferuje narzędzie AI, które analizuje codzienne dane z pracy zespołu i doradza menedżerowi: kto zasługuje na feedback, kto działa najlepiej zespołowo, a kto może być bliski wypalenia.

Coca-Cola wykorzystuje AI do hiperpersonalizacji kampanii marketingowych i prognozowania sprzedaży z niemal laboratoryjną precyzją, by idealnie dopasować dostawy do lokalnych rynków.

We wszystkich tych przypadkach AI wspiera, sugeruje i analizuje, ale rzadko decyduje samodzielnie.

Symbolem tej filozofii może być już sama nazwa flagowego rozwiązania Microsoftu: Co-Pilot. Nie Pilot, nie Captain. Co-Pilot, czyli „drugi pilot”. Głównym sterującym pozostaje wciąż człowiek.

Kim dziś naprawdę jest menedżer?

W obliczu technologicznej rewolucji wywołanej przez sztuczną inteligencję warto zadać fundamentalne pytanie: co tak naprawdę robi menedżer?

Bo jeśli sprowadzimy jego rolę do: ustalania celów, rozliczania KPI, przekazywania informacji z góry na dół, przygotowywania agendy spotkania, tworzenia prezentacji i przesyłania minutek – to niestety wszystko to już dziś może (i często robi) AI.

Z danych Consultancy.uk wynika, że przeciętny menedżer poświęca zaledwie 6% swojego czasu na aktywne zarządzanie. Różne badania mogą prowadzić do różnych wyników, ale niewątpliwie znacząca część dnia dzisiejszych menedżerów pochłania administracyjna codzienność: tabele, formularze, systemy, akceptacje urlopów i wydatków, niekończące się telekonferencje, badanie zgodności z procedurami, raporty i slajdy. To samotna, rutynowa praca. Często brakuje w niej czasu na budowanie prawdziwych i trwałych relacji z pracownikami.

 

A przecież to właśnie relacje z bezpośrednim przełożonym w największym stopniu wpływają na zadowolenie z pracy.

Gallup w raporcie „State of the Global Workplace” z 2024 roku przypomina, że około 70% satysfakcji pracownika z pracy zależy od jego menedżera.

Automatyzacja daje tu bezprecedensową szansę: uwalnia menedżerów od operacyjnego ciężaru i pozwala im skupić się na tym, co naprawdę ma znaczenie – na ludziach i strategii.

Prawdziwa rola menedżera to nie tworzenie arkuszy w Excelu. To prowadzenie trudnych rozmów. To budowanie psychologicznego bezpieczeństwa. To tłumaczenie strategii w sposób, który ma sens dla zespołu. To rozpoznawanie emocji, wyczuwanie nastrojów, łagodzenie napięć. To kompetencje, których nie da się zautomatyzować – przynajmniej jeszcze długo.

Paradoksalnie jednak ta transformacja codzienności może być dla wielu liderów trudnym doświadczeniem.

Według badania Oracle i Future Workplace (2019), przeprowadzonego na próbie ponad 8000 pracowników w 10 krajach, 64% respondentów zadeklarowało, że bardziej ufa robotowi niż swojemu bezpośredniemu przełożonemu. Wskazywali, że sztuczna inteligencja jest bardziej obiektywna i wolna od biurowej polityki, nepotyzmu.

Badani stwierdzili, że sztuczna inteligencja będzie bardziej obiektywna w ocenie ich pracy.

To zimny prysznic dla wielu przełożonych.

AI może być dla menedżera tym, czym koparka jest dla robotnika budowlanego – przejmuje ciężką, powtarzalną pracę, zostawiając przestrzeń na to, co wymaga finezji, myślenia i inteligencji emocjonalnej.

Czy sztuczna inteligencja to chwilowa moda?

Jeśli ktoś myśli, że AI to chwilowy trend, chwilowy błysk na technologicznej giełdzie – wystarczy spojrzeć na liczby.

Meta, Amazon, Alphabet i Microsoft tylko w tym roku zamierzają przeznaczyć na rozwój sztucznej inteligencji 320 miliardów dolarów. To więcej niż łączny PKB wielu krajów rozwijających się.

Jednocześnie zmienia się krajobraz rynku pracy. Według najnowszego raportu Światowego Forum Ekonomicznego 39% obecnych umiejętności stanie się nieaktualnych do 2025 roku. AI i automatyzacja zastąpią 92 miliony obecnych stanowisk, ale stworzą 170 milionów nowych miejsc pracy. To nie jest wymiana jeden do jednego – to przetasowanie na niewyobrażalną skalę.

 

W 2023 roku CEO IBM Arvind Krishna ogłosił decyzję, która szybko stała się symbolem tego przesunięcia: firma wstrzymuje zatrudnianie na wybrane stanowiska administracyjne. W perspektywie pięciu lat ponad 30% ról back-office ma zostać przejętych przez AI.

 

Z takimi liczbami trudno dyskutować. AI to nie chwilowa ciekawostka z konferencji technologicznych. To nowa platforma cywilizacyjna, która zmienia sposób, w jaki pracujemy, zarządzamy i konkurujemy.

 

Czy powinniśmy obawiać się AI?

Jensen Huang, CEO firmy NVIDIA, uspokaja:

AI może wykonywać elementy niektórych zadań tysiąc razy lepiej niż człowiek, ale nigdy całkowicie nie zastąpi ludzi na tych stanowiskach.

Huang przekonuje, że właściwe podejście to traktowanie AI jako asystenta zwiększającego produktywność pracowników.

Z kolei dyrektor generalny Microsoft, Satya Nadella, powiedział, że postrzega AI jako narzędzie, które zdefiniuje na nowo pracę poznawczą, ale nie w sposób, który sprawi, że pracownicy staną się nieistotni. Zamiast tego – podobnie jak w przypadku poprzednich zmian technologicznych, pomyśl o faksach zastępujących pocztę, e-mailu przyspieszającym komunikację – AI zmieni sposób, w jaki ludzie pracują, zamiast ich zastąpić.

Jego perspektywa jest dość prosta: AI nie polega na odbieraniu miejsc pracy, ale na zmianie naszego podejścia do nich. Porównuje wpływ AI do sposobu, w jaki arkusze kalkulacyjne zrewolucjonizowały księgowość, lub do tego, jak e-mail przyspieszył komunikację.

A co sama sztuczna inteligencja mówi o ryzyku odebrania pracy menedżerom?

Zadałem to pytanie jednemu z modeli generatywnej sztucznej inteligencji. Oto co odpowiedział:

AI nie zabierze pracy dobrym menedżerom, ale na pewno ją zmieni – i to fundamentalnie. Sztuczna inteligencja już dziś potrafi analizować dane, przygotowywać raporty, tworzyć dokumenty, wspierać w podejmowaniu decyzji i automatyzować rutynowe zadania, które kiedyś pochłaniały godziny pracy. Jednak nie zastąpi empatii, zdolności budowania zaufania, inspirowania ludzi ani prowadzenia ich przez zmianę. Przyszłość należy do tych menedżerów, którzy będą potrafili współpracować z AI, delegując jej to, co analityczne i powtarzalne, aby sami mogli skupić się na tym, co ludzkie – relacjach, motywowaniu i rozwoju zespołu.

Ta perspektywa brzmi obiecująco.

Paradoks produktywności

Czy wraz z nadejściem internetu firmy zwolniły połowę swoich pracowników? Nie.

Choć nowe technologie i automatyzacja często kojarzą się z redukcją etatów, historia pokazuje coś innego: technologia rzadko likwiduje pracę – częściej zmienia jej charakter i podnosi poprzeczkę.

Podobnie jest z AI.

Wdrożenie sztucznej inteligencji wymaga czegoś więcej niż tylko kliknięcia „zainstaluj”: to reorganizacja procesów, integracja danych, szkolenie modeli, a później ich nadzór, interpretacja wyników, podejmowanie decyzji strategicznych i rozwiązywanie złożonych problemów – czyli dokładnie tego, z czym maszyny nadal sobie nie radzą.

Istnieje też głębszy, humanistyczny paradoks: im więcej technologii wchodzi do organizacji, tym bardziej zyskuje na wartości to, co ludzkie.

Gdy klient może wybrać między w pełni zautomatyzowaną obsługą a rozmową z człowiekiem – często wybierze to drugie. O ile ten człowiek wnosi coś, czego AI nie ma: empatię, zrozumienie niuansów, ekspercką intuicję.

W świecie, w którym większość procesów stanie się bezosobowo efektywna, rola menedżera jako człowieka – lidera, wizjonera, mentora – może być bardziej eksponowana niż kiedykolwiek wcześniej.

Po co nam kierownik, gdy wszystko działa jak w zegarku?

Choćby po to, by ten zegarek wiedział, dokąd zmierzać.

Kim będzie menedżer w 2030 roku?

Menedżer przyszłości to lider cyfrowo biegły – nie musi być programistą, ale musi rozumieć możliwości i ograniczenia AI. Powinien umieć współpracować ze sztuczną inteligencją tak, jak lider zespołu współpracuje z najlepszym specjalistą: z szacunkiem, świadomością jego kompetencji i z myślą o celu, nie o kontroli.

Będzie dyrygentem nowej orkiestry – łączącym ludzi i algorytmy w harmonijną całość. Zleci zadanie AI, ale to on zinterpretuje wynik przez pryzmat ludzkiego doświadczenia. Zamiast pełnić funkcję nadzorcy, stanie się mentorem: pomoże pracownikom rozwijać się w tandemie z technologią, łagodzić lęki i wskazywać nowe ścieżki kariery.

Czy AI zabierze Ci pracę?

Wróćmy do pytania tytułowego: czy AI zabierze pracę menedżerom?
Patrząc na dane, trendy i głosy liderów – najuczciwsza odpowiedź brzmi: to zależy od menedżera.

Sztuczna inteligencja na pewno zmieni sposób pracy kierowników średniego i wyższego szczebla. Duża część powtarzalnych zadań zostanie zautomatyzowana, co może zmniejszyć zapotrzebowanie na niektóre stanowiska – zwłaszcza tam, gdzie rola menedżera ograniczała się do przekazywania informacji lub pilnowania harmonogramów.

AI nie wymaże funkcji zarządzania z firmowych struktur. Raczej je przedefiniuje.

Trzeba jednak jasno powiedzieć: jeśli jakiś menedżer zignoruje tę falę zmian, tkwiąc przy starych metodach, może zostać zastąpiony.

 

Marcin Masłowski

Dyrektor zarządzający w firmie szkoleniowej Szkoła Managera i Chief of Staff w globalnym projekcie w jednym z największych banków świata. Pasjonat sztucznej inteligencji. Posiada ponad 13-letnie doświadczenie na stanowiskach menedżerskich, a jego zaangażowanie w rozwój innych zaowocowało powstaniem bloga i podcastu LepszyManager.pl, z których korzystają tysiące słuchaczy i czytelników. Jego szkolenia ukończyło już ponad 12 tys. osób, a cotygodniowy newsletter „Prasówka Managera” trafia do 30 tys. menedżerów z kilkudziesięciu krajów. Absolwent psychologii biznesu, wykładowca akademicki oraz praktyk biznesu, łączy wiedzę teoretyczną z praktycznym doświadczeniem zawodowym, oferując sprawdzone rozwiązania wspierające produktywność i efektywne zarządzanie – szczególnie z wykorzystaniem sztucznej inteligencji.

 

 

Zdjęcia autora: DOMINIKA NIEDZIÓŁKA

GRAFIKA: PIXABAY.COM

 

 

Show Buttons
Hide Buttons