CZY MOŻNA TWORZYĆ W SOCIAL MEDIACH BEZ KOSZTÓW PSYCHICZNYCH?

 

„Muszę być w social mediach, ale mnie to męczy” albo „Zerknę tylko na chwilę na Instagram, żeby złapać inspirację na przyszły content, bo brakuje mi pomysłów” lub „Dlaczego kiedy publikuję coś wartościowego, mam mało wyświetleń, a jak wrzucę coś z prywaty, to jest mnóstwo komentarzy?” – znasz te teksty?  

Otwieramy oczy zaraz po przebudzeniu i sprawdzamy, co nas ominęło w ciągu ostatnich godzin, a tam idealne kadry, błyskotliwe cytaty i sukcesy, które – choć inspirujące – mogą wzbudzać niepokój, zazdrość lub poczucie, że zostajemy w tyle. Co dziś opublikować, aby zostać zauważonym, wnieść jakąś wartość, a z drugiej strony nie zostać skrytykowanym przez pozostałych ekspertów z mojej niszy? Mimo że mogłoby się to wydawać błahe podejście, to tak wyglądają realia wielu przedsiębiorców i twórców, którzy działają w sieci.

Social media to narzędzie – ale jak każde, może być albo użyteczne, albo wyniszczające. Długotrwała ekspozycja na „polukrowane” treści innych ludzi prowadzi do porównań, obniżonej samooceny i ciągłego poczucia „niedosytu”. Z drugiej strony nieobecność online może oznaczać zawodowe wykluczenie. Jak znaleźć (i czy można) w tym wszystkim balans?

  1. CZYNNIK STRESOGENNY, CZYLI FOMO

FOMO (ang. fear of missing out), czyli uczucie, że coś Cię omija, że jesteś nie na czasie (lub Twoje treści). Śledzenie trendów, aktualnych wydarzeń, do których moglibyśmy się odnieść i dołożyć swój ekspercki komentarz. To uczucie, które sprawia, że jesteś w ciągłym trybie czuwania, a z drugiej strony wiesz, że i tak coś Ci umyka. Jest to jedno z najbardziej wyniszczających elementów w działaniu nie tylko w social mediach. Kiedy chcesz zyskać przewagę nad innymi, być pierwszym doinformowanym i tym, który wskazuje palcem na jakieś istotne zjawisko lub zdarzenie, to musisz się liczyć z tym, że cena, którą za to zapłacisz, jest wysoka. Bez odpowiedniego zaplanowania, przygotowania strategii, harmonogramu pracy masz duże szanse na wypalenie oraz przebodźcowanie. Dzisiejsza ilość informacji, jaką musi nasz mózg przetrawić, wynosi dziennie ok. 74GB danych, czyli jest o 50% większa niż 10 lat temu. Sporo załatwia dzisiaj za nas sztuczna inteligencja, natomiast nadal jeszcze trzeba ją korygować i wiedzieć dokładnie, czego i gdzie szukać.

Co zatem może nam pomóc?

  • Oddzielenie życia zawodowego od prywatnego. Możemy zacząć od najmniejszych kroków, tj. dwóch profili na social mediach. Jeden – na który wrzucasz tylko treści związane z Twoją niszą plus w obserwowanych masz wyłącznie osoby, którymi się zawodowo inspirujesz. Drugi – może Ci służyć do rozrywki, komentowania postów znajomych, inspiracji motoryzacyjnych, beauty itd. Jest to bardzo ważne, ponieważ nie tylko oszczędzasz czas na scrollowanie mało wartościowych treści, ale również rozgraniczasz swój czas na jakościowy i czas poza pracą twórczą.
  • Praca w blokach tematycznych – to czas, kiedy skupiasz się tylko na jednym obszarze tematów. Może być to wiele czynności, natomiast są one podobne do siebie, przez co nie skaczesz, tracąc przy tym koncentrację.
  • Minidetoks cyfrowy – tutaj również najlepiej zacząć metodą małych kroków. Może być to przykładowo pół dnia w sobotę bez powiadomień, a stopniowo dojdziesz do wolnego weekendu. Planujesz sobie wtedy uprzednio czas na jakiś wypad, pobyt z rodziną, znajomymi, na pasję, którą od dawna przekładałeś. Chodzi o to, aby w momentach zwolnienia, nudy, chwilowej przerwy weekendowej nie sięgać po telefon, bo wtedy najczęściej mogą przychodzić myśli, że należy coś nadrabiać, nie zostawać w tyle z treściami, a nie „leniuchować”. Zostaw FOMO daleko w tyle – i tak te wszystkie ważne informacje do Ciebie dotrą, gdy tylko odpalisz w poniedziałek social media. Twój układ nerwowy Ci za to podziękuje.
  1. CIĄGLE GŁODNY ALGORYTM

Im więcej, tym lepiej? Nie zawsze 🙂 Zanim cokolwiek opublikujesz, zadaj sobie pytanie, czy robisz to z musu, czy rzeczywiście wniesiesz wartość, zabierając głos w danej sprawie. Paradoksalnie niekiedy milczenie z intencją buduje większy autorytet niż nadprodukcja treści. Dzisiaj w Internecie niby nic nie ginie, ale przy ogromie treści bardzo łatwo nie zauważyć wielu postów, rolek (zwłaszcza tych wartościowych). Pokazując, że żyjesz w zgodzie sam ze sobą, dajesz również na to przyzwolenie innym i kiedy naprawdę masz coś do powiedzenia lub pokazania, jesteś z tym spójny, budujesz swój autentyczny wizerunek. A jeśli jesteś w sytuacji, że masz wiele do przekazania, a po prostu brakuje Ci czasu na regularność, to pomocne może być zlecenie publikacji za Ciebie treści osobie, która zrobi to niższym kosztem i nakładem czasu. Ty dajesz content, nagrywasz się (lub planujesz dzień nagrań na cały miesiąc), a reszta może dziać się samoistnie.

  1. LĘK PRZED ODRZUCENIEM

Publikując w sieci, musisz wziąć pod uwagę, że nie zawsze wydźwięk w komentarzach będzie pozytywny. Każdy z nas ma inny sposób myślenia, postrzegania realiów, ma swoje przekonania i pomimo Twoich najlepszych intencji możesz nie być zrozumiany. Wielu ludzi nie tworzy w internecie tak naprawdę przez ten właśnie aspekt. Brak czasu, brak pomysłu to jedynie przykrywka. Wewnętrznie obawiamy się krytyki, porażki i konfrontacji, jak również hejtu. Pamiętaj, że social media należy traktować jako miejsce, w którym chcesz się rozwijać, a nie boisz się do niego zaglądać. To Ty sam decydujesz o tym, jakich ludzi wpuszczasz do swojego środowiska, a osoby, które są Ci przychylne, mogą wspaniale w tym pomóc. Już nie raz widziałam, jak w komentarzach z krytyką było kilkadziesiąt głosów przeciw, które stawały murem za twórcą. Reaguj na bieżąco, bądź przy tym empatyczny, ale kiedy trzeba i ktoś przekracza granice, nie bój się blokować i usuwać krzywdzące opinie. W tym przypadku milczenie nie zawsze jest wskazane.

JAK ROZPOZNAĆ, ŻE WPADLIŚMY W PUŁAPKĘ?

  1. Odczuwasz napięcie – z jednej strony chcesz być autentyczny i obecny, z drugiej – czujesz, że musisz nieustannie produkować treści. Komentować. Nagrywać. Relacjonować. Jeśli tego nie zrobisz, znikniesz. Niektórzy z moich gości mówili wprost, że po kilku miesiącach intensywnej obecności w social mediach stracili zapał, sen, radość, a czasem też… poczucie tożsamości. Bo stali się treścią, zamiast nią zarządzać.
  2. Kurczowo trzymasz się wyświetleń, lajków, komentarzy i na tej podstawie budujesz swój fundament poczucia wartości i obecności w internecie. To, ile masz lajków, nie mówi nic o Twojej wartości. To tylko dane. Media społecznościowe nie mogą być jedynym źródłem Twojego poczucia skuteczności, rozwoju czy sukcesu. Zastanów się, co by było, gdybyś obrał strategię: „Nie jestem dla wszystkich i jest to w porządku”, „Publikuję z intencją i wtedy, kiedy rzeczywiście mam coś do przekazania”, „Nie biczuję się, jeśli robię sobie przerwę” czy „Nie chcę pokazywać wszystkiego”. Takie podejście na dłuższą metę pozwoli Ci złapać dystans.
  3. Każdą wolną chwilę spędzasz na scrollowaniu, a przez to coraz częściej tracisz kontakt z tu i teraz.
  4. Masz wrażenie, że Twoja marka osobista i obecność w internecie to jeden wielki chaos. Nie panujesz nad treściami, swoim wizerunkiem, identyfikacją i wrzucasz byle co i byle kiedy tylko po to, żeby Twój profil był aktywny. W takich momentach polecam umówić się na konsultacje do osoby, która pomoże ogarnąć i zaplanować treści, jak również wskaże, gdzie i co warto publikować, aby trafiało to do odpowiedniej grupy odbiorców.
  5. Czujesz, że tracisz granice prywatności, gdyż chcąc pokazywać swoją autentyczność, zaczynasz odsłaniać coraz więcej z życia. Pamiętaj, że autentyczność to wybór, nie obowiązek bycia całkowicie otwartym.

CZY MOŻNA BYĆ OBECNYM I SPOKOJNYM BEZ KOSZTÓW PSYCHICZNYCH?

Tak.

Widoczność nie musi oznaczać wypalenia. Można mieć strategię, harmonogram i miejsce na ciszę. Można być skutecznym i empatycznym. Można mieć markę, która wspiera, a nie drenuje.

Wierzę, że marka osobista to przedłużenie osobowości, nie jej substytut. Dlatego warto dbać o dobrostan, bo on rzutuje na to, jak mówisz, jak się pokazujesz, jak jesteś odbierany. Social media jako narzędzie – nietożsamość. To Ty decydujesz, jaką relację masz z mediami społecznościowymi. To nie one mówią, kim jesteś. Jako twórczyni cyfrowa, podcasterka, mam kontakt z wieloma liderami i ekspertami, którzy nauczyli się jednego: widoczność to wybór, nie kara. I nie musi oznaczać rezygnacji z dobrostanu. Stwórz swój osobisty kodeks zachowań, ustal granice komfortu psychicznego, relacji z odbiorcami i innymi twórcami. Jesteś człowiekiem z emocjami, potrzebami i prawem do odpoczynku. Dbanie o swoją zdrową relację z social mediami nigdy wcześniej nie było tak potrzebne jak teraz. Zastanów się, od czego mógłbyś już teraz zacząć, aby ją poprawić, a jeśli zamierzasz dopiero tworzyć w internecie, to jesteś w najlepszym możliwym miejscu, bo uchronisz się przed niepożądanymi skutkami. Trzymam za Ciebie mocno kciuki! Oldżi

 

Olga Palka

Przedsiębiorczyni, właścicielka i prowadząca program na YouTube „Opal w kamerze”, gdzie zaprasza gości ze świata biznesu, psychologii, dobrobytu, aby poruszać życiowe aspekty, które często są tematami tabu. Oprócz tego organizuje i prowadzi jako prezenterka konferencje. Była dyrektorem generalnym w ogólnopolskim klubie biznesowym, gdzie zajmowała się skutecznym networkingiem i tworzeniem relacji, które przyczyniały się do wzrostu wielu firm. Dzisiaj wspiera m.in. przedsiębiorców w stawianiu pierwszych kroków w przestrzeni video marketingu i budowaniu swojego wizerunku.

 

Zdjęcia: Joanna Matuszyńska

Show Buttons
Hide Buttons