Drzewa są infrastrukturą – tylko tańszą i mądrzejszą

Rozmowa Ewy Małgorzaty Wiertelak z Markiem Zarankiewiczem, dendrologiem i certyfikowanym inspektorem drzew

Panie Marku, w branży inwestycyjnej drzewa często traktuje się jako „przeszkodę”. Pan mówi o nich jak o infrastrukturze. Dlaczego?

Bo drzewa pracują dla nieruchomości przez dziesięciolecia. Obniżają koszty chłodzenia budynków, zwiększają retencję wody, ograniczają hałas i… podnoszą wartość miejsca. Jeśli projektant wcześnie włączy dendrologa w proces inwestycyjny, drzewo nie jest kosztem, jest aktywem. (Uśmiech) Gdy inwestor zobaczy to w arkuszu kalkulacyjnym, zazwyczaj przestaje pytać „po co”, zaczyna pytać „jak”.

Z jakimi mitami o drzewach spotyka się Pan najczęściej na budowach?

Trzy klasyki. Po pierwsze: „drzewo zdrowo wygląda, więc jest zdrowe”. Nie zawsze, ubytek wewnętrzny bywa niewidoczny, a wychodzi dopiero w badaniach. Po drugie: „przesadzimy duże drzewo i będzie po sprawie”. Duże przesadzenia to wysokie ryzyko i koszty, dużo taniej i bezpieczniej jest chronić to, co rośnie. Po trzecie: „przytnijmy mocno, to odmłodzimy”. Zbyt intensywne cięcia osłabiają drzewo i powiększają ryzyko awarii konarów.

Co to znaczy „dobra diagnostyka drzewa” w praktyce? Jak wygląda Pana standard pracy?

Zaczynamy od podstaw, Visual Tree Assessment (VTA), czyli fachowa ocena wizualna: gatunek, pokrój, symptomy stresu, warunki siedliskowe. Potem, zależnie od wskazań, pomiary i urządzenia: młotek diagnostyczny, sonda, często tomografia soniczna albo wiercenie oporowe (rezystograf) do oceny rozkładów i ubytków. To nie magia, tylko uporządkowana procedura, którą da się obronić przed urzędem czy w sądzie, jeśli trzeba.

Inwestorzy pytają zazwyczaj o dwie rzeczy: czas i ryzyko. Kiedy włączyć inspektora drzew do projektu i co wtedy realnie zyskujemy?

Najpóźniej na etapie koncepcji. Później zaczyna się „gaszenie pożarów”: kolizje z infrastrukturą, konflikty społeczne, czasem wstrzymane prace. Wczesna ekspertyza porządkuje teren: wskazuje drzewa do bezpiecznego zachowania, te do leczenia i te do usunięcia. Daje mapę stref ochronnych pod ciężki sprzęt, proponuje logistykę budowy, żeby nie zajeżdżać korzeni. To skraca proces uzgodnień i redukuje ryzyka sporów.  W sytuacjach konfliktowych związanych z drzewami istotne jest aktywne zabieranie głosu oraz udział w konsultacjach i mediach w roli eksperta – to znacząco wspiera sprawę. 

Załóżmy, że deweloper przejmuje działkę z kilkoma starymi lipami i dębami. Pierwsze trzy kroki?

1) Inwentaryzacja dendrologiczna z oceną stanu i wstępną klasyfikacją ryzyka. 2) Plan ochrony drzew na czas budowy: ogrodzenia stref korzeniowych, drogi technologiczne, składowiska, retencja. 3) Harmonogram prac pielęgnacyjnych i monitoringu – lekkie cięcia sanitarne, zabezpieczenia ran, ewentualne podpory, badania kontrolne. Dopiero na tym szkielecie projektujemy układ funkcjonalny inwestycji.

Często słyszę: „Ale przecież urząd dał zezwolenie na wycinkę”. Co Pan wtedy odpowiada?

Zezwolenie administracyjne to jedno, odpowiedzialność inwestora – drugie. Zdarza się, że dokument wydano na podstawie niepełnych danych. Dobra ekspertyza potrafi wskazać alternatywy: modyfikację posadowienia, przesunięcie wjazdu, przebudowę przyłącza. W wielu gminach urzędnicy doceniają takie podejście – mniej konfliktów, lepsza jakość przestrzeni.

Porozmawiajmy o pieniądzach. Jakie są najczęstsze „ukryte koszty” złych decyzji wokół drzew?

Rekultywacja zniszczonych korzeni po ciężkim sprzęcie, jeśli jest taka możliwość, bo czasami jest za późno; naprawa nawierzchni podnoszonych przez chore korzenie; nasadzenia kompensacyjne; opóźnienia prac po interwencjach społecznych albo po awarii drzewa. Tego naprawdę da się uniknąć, koszt wczesnej ekspertyzy jest znikomy przy budżecie inwestycji.

A kiedy drzewo trzeba uczciwie usunąć?

Gdy łączna ocena ryzyka wskazuje na nieakceptowalny poziom zagrożenia i gdy nie ma realnych technicznych metod redukcji ryzyka (np. poważne rozkłady pnia w strefie przyziemia, zniszczony system korzeniowy). Nasadzenia kompensacyjne nie powinny być papierową fikcją – powinno być projektowane z głową i planem utrzymania na pierwsze 3–5 lat.

Jak inwestor może sprawdzić jakość pracy arborysty? Na co patrzeć w zleceniu?

Na metodologię i mierzalność. Zlecenie powinno mówić, jakimi metodami badamy, w jakim standardzie raportujemy (mapy, dokumentacja foto, protokoły z pomiarów), jak wygląda skala oceny ryzyka i rekomendacji. Dopytałbym też o doświadczenie w terenach inwestycyjnych, a nie tylko parkowych, to inne realia.

W miastach wraca temat „cięć pielęgnacyjnych”. Jak rozróżnić zabieg potrzebny od szkodliwego?

Dobre cięcia są redukcją ryzyka i poprawą statyki, złe, amputacją korony. Prawidłowo wycina się gałęzie na obrączkę, z poszanowaniem strefy kalusa. Unika się „ogławiania”. Każde cięcie to rana, im ich mniej, tym lepiej.

Jak komunikować sąsiadom i samorządowi, że „nie niszczymy, tylko chronimy”, gdy na plac wjeżdża koparka?

Transparentnie. Tablice informacyjne „strefa ochrony drzew”, monitoring wilgotności gleby, ogrodzenia stref korzeniowych, zdjęcia z badań, plan nasadzeń i rzeczowy kontakt z mieszkańcami. Konflikty biorą się z niewiedzy; gdy pokazuje się pomiary i plan, emocje często opadają. Zawsze, gdy ktoś mnie pyta, skąd się biorą problemy lokalne z drzewami, to zawsze zaznaczam, że brak dialogu z mieszkańcami jest pierwszym etapem do wszelakich pretensji.

A jeśli inwestor „dziedziczy” po poprzedniku źle przycięte drzewa?

Robimy audyt powykonawczy. Czasem da się odbudować koronę przez kilkuletnie, drobne cięcia ukierunkowane i poprawę warunków siedliskowych (gleba, woda, ściółkowanie). Gdy szkody są nieodwracalne – planujemy sukcesję: nasadzenia w miejscach docelowych, tak by młode drzewa przejęły funkcję, zanim stare wypadną.

Jakie narzędzia diagnostyczne uważa Pan dziś za „must have” w projektach o podwyższonym ryzyku?

Tomografia soniczna do oceny rozkładów, rezystograf do weryfikacji gęstości drewna, sonda arborystyczna do oceny stanu korzeni, a do tego porządne mapy geodezyjne i analiza kolizji z infrastrukturą. I najważniejsze: doświadczenie terenowe, urządzenie jest tylko przedłużeniem oka i głowy.

Trendy: co zmieni w Pana pracy najbliższe pięć lat?

Dwie rzeczy. Pierwsza – adaptacja do upałów i susz. Będziemy projektować zieleń pod nowe warunki: lepsza retencja, mulcz, gatunki o wyższej tolerancji na stres wodny. Druga – presja społeczna. Mieszkańcy coraz częściej bronią drzew. To dobrze, wymusza to lepszą jakość projektowania i dialog.

Poproszę o krótkie „case study”, które pokazuje korzyść z ochrony drzew.

W jednej z inwestycji drogowych mieliśmy kolizję z aleją. Zamiast równać teren i „przestawiać” wszystko pod wykonawcę, zrobiliśmy analizy, punktowe korekty niwelety i tymczasowe poszerzenia w strefach niekorzeniowych. Uratowaliśmy kilkanaście starych drzew, a gmina uniknęła protestów i opóźnień.

Co Pan mówi inwestorowi, który dzwoni z pytaniem: „Panie Marku, czy w ogóle da się to zrobić z tymi drzewami”?

Odpowiadam: „Najpierw zróbmy dobrą diagnozę”. Gdy znamy stan drzew i warunki siedliskowe, bardzo duże „NIE DA SIĘ” zmienia się w „DA SIĘ”. My nie uprawiamy ideologii, tylko inżynierię przyrody.

Na koniec, jak wygląda współpraca z Panem krok po kroku i jak zacząć?

1) Brief i przegląd dokumentów (mapy, projekt, decyzje). 2) Wizja terenowa i wstępne VTA. 3) Badania specjalistyczne (jeśli trzeba). 4) Raport z rekomendacjami: ochrona na czas budowy, pielęgnacja, nasadzenia. 5) W praktyce – telefon, krótki opis inwestycji i jedziemy na oględziny.

 

 

 

 

 

Marek Zarankiewicz

Certyfikowany inspektor drzew, arborysta, prezes Fundacji Siedlisko Silesia. Specjalizuje się w diagnostyce drzew w przestrzeni publicznej, ochronie alej i zieleni historycznej. Pomysłodawca dużej Kampanii na Rzecz Sędziwych Drzew w Polsce – Zdrap Pomarańczowy Znak – W mediach społecznościowych prowadzi doradztwo w zakresie ochrony drzew. (m.in. Radio Opole).
 

 

 

 

 

Rozmawiała Ewa Małgorzata Wiertelak

Ewa Małgorzata Wiertelak

Redaktor działu KADREM o BIZNESIE

 

Poproszę też, aby w lewym górnym roku było moje małe zdjęcie. Macie je u siebie. 

Pozdrawiam serdecznie! 

 

 

 

Zdjęcia: Ewa Małgorzata Wiertelak

 

 

 

Show Buttons
Hide Buttons