HappyHype: przestrzeń, która dodaje odwagi i uczy, jak być wystarczającą

Izabela i Urszula Jastrzębskie udowadniają, że marzenia można przekuć w realny projekt, który niesie wsparcie i inspirację dla tysięcy kobiet. Tak narodziło się HappyHype, miejsce, w którym dzienniki, planery i karty afirmacyjne stają się czymś więcej niż tylko ładnymi przedmiotami. To narzędzia, które pomagają budować pozytywną relację z samą sobą, wzmacniają pewność siebie i uczą dostrzegać codzienne chwile wdzięczności. W szczerej rozmowie założycielki opowiadają o drodze od pierwszych szkiców do bestsellerów, o tym, co je inspiruje i jakie wartości stoją za HappyHype, projektem, który rośnie razem z kobietami, które z niego korzystają.

Jak narodził się pomysł na HappyHype, przestrzeń pełną inspiracji i pozytywnej energii dla kobiet?

UJ: HappyHype to miejsce, w którym każdy może znaleźć coś dla siebie, od dzienników i planerów po plakaty i karty afirmacyjne. Chciałyśmy, żeby były to produkty, które przypominają o tym, co w życiu naprawdę ważne. Zaczęłyśmy od prostego marzenia, a dziś jest to przestrzeń pełna dobrej energii, która dodaje odwagi i inspiruje każdą osobę, która do nas trafia.

IJ: Długo szukałyśmy sposobów, jak lepiej zadbać o siebie, o swoje myśli, emocje i wewnętrzny spokój. I wtedy wpadłyśmy na pomysł, żeby stworzyć coś, co nie będzie kolejnym nudnym poradnikiem czy zwykłym dziennikiem, ale prawdziwym wsparciem w budowaniu dobrej, pozytywnej relacji ze sobą.

Czy była jakaś konkretna chwila lub doświadczenie, które sprawiło, że postanowiłyście połączyć rozwój osobisty z kreatywnymi narzędziami, takimi jak dzienniki czy planery?

Wspólna odpowiedź:

Od dawna interesowałyśmy się psychologią pozytywną i rozwojem osobistym, ale brakowało nam produktów, które rzeczywiście wspierałyby codzienną, praktyczną pracę nad sobą. Szukałyśmy czegoś, co będzie nie tylko ładne i kolorowe, ale też praktyczne i wspierające. W końcu doszłyśmy do wniosku, że zamiast czekać, aż ktoś stworzy takie rzeczy, zrobimy to same! Zauważyłyśmy, że wiele osób naprawdę chce coś zmienić w swoim życiu, ale nie wie, od czego zacząć. Dlatego postawiłyśmy na proste metody, które naprawdę działają. Nasze produkty wzmacniają pewność siebie i napełniają pozytywną energią, która dodaje siły, by działać po swojemu.

Pamiętacie moment, w którym pierwszy produkt stał się rzeczywistością?

IJ: Pamiętam to doskonale. Towarzyszyło nam wtedy wiele emocji, czy nasz pomysł w ogóle znajdzie odbiorców i czy się spodoba. A potem, kiedy wzięłam do rąk pierwszy egzemplarz Dziennika Pozytywnego Samorozwoju, od razu poczułam, że będzie to coś wyjątkowego i naprawdę ważnego.

UJ: Nasze marzenie w końcu się spełniło. A kiedy pojawiły się pierwsze wiadomości od kobiet, że dziennik im pomaga i naprawdę działa, poczułam ogromną radość. Dziś to nasz bestseller i powód do wielkiej dumy.

Jak wygląda proces tworzenia dzienników, planerów i kart afirmacyjnych? Skąd czerpiecie inspiracje i jakie emocje chcecie wzbudzać w użytkowniczkach?

Wspólna odpowiedź: Cały proces trwał około dwóch lat i był naprawdę intensywny. Zaczęłyśmy od researchu i przygotowania merytorycznego – dużo czytałyśmy, analizowałyśmy materiały psychologiczne i coachingowe, sprawdzałyśmy, co faktycznie pomaga w pracy nad sobą. Zależało nam, żeby nasze produkty nie były tylko ładne, ale żeby miały realną wartość i naprawdę pomagały. Następnie skupiłyśmy się na części artystycznej i projektowej. Wszystkie ilustracje, grafiki i rysunki powstały od zera, własnoręcznie. Przez te dwa lata zrobiłyśmy ponad 300 szkiców – od szybkich próbnych rysunków po dopracowane ilustracje. To była duża praca koncepcyjna: wybór stylu, kolorów, testowanie różnych układów. Nie korzystałyśmy z gotowych wzorów, wszystko tworzyłyśmy same, dzięki czemu nasze produkty są jeszcze bardziej wyjątkowe. Co ważne, nie zatrzymałyśmy się tylko na dziennikach. Równolegle powstawały karty afirmacyjne, plakaty, dodatkowe ilustracje i materiały uzupełniające. Dzięki temu narodziła się spójna kolekcja. Jeśli chodzi o inspiracje, czerpałyśmy je z codziennego życia, rozmów z kobietami, z tego, czego same potrzebowałyśmy. Chciałyśmy, aby ktoś, sięgając po dziennik czy kartę, poczuł spokój, motywację i otrzymał takie małe przypomnienie, że jest ważny i wystarczający.

Jakie wartości są dla Was najważniejsze w życiu i pracy?

UJ: Najważniejszy jest dla mnie rozwój osobisty. Wierzę, że każdy dzień niesie w sobie jakąś lekcję, a każda relacja pokazuje coś nowego o nas samych. To daje mi poczucie, że idę do przodu i mogę dzielić się swoją pozytywną energią z innymi.

IJ: Dla mnie absolutną podstawą jest autentyczność i szczerość. Wierzę, że tylko wtedy można budować coś trwałego i prawdziwego. Ogromne znaczenie ma również empatia, bo dzięki niej jesteśmy w stanie lepiej zrozumieć drugą osobę.

Który z Waszych produktów najbardziej oddaje ducha Waszej drogi?

Wspólna odpowiedź: Bez wątpienia Dziennik Pozytywnego Samorozwoju. To nasz pierwszy produkt, od którego wszystko się zaczęło. W Dzienniku znajdziesz nie tylko ćwiczenia i praktyczne techniki, ale też treści i wskazówki, które pomagają zrozumieć, jak pracować nad sobą na co dzień. Piszemy m.in. o samoakceptacji, radzeniu sobie ze stresem, budowaniu pewności siebie i zarządzaniu emocjami, a do tego dodajemy praktyki mindfulness i proste sposoby na wprowadzanie ich w życie. To połączenie psychologii pozytywnej i praktyki w jednym miejscu. Nic dziwnego, że stał się naszym bestsellerem, wiele kobiet mówi nam, że to właśnie on był dla nich początkiem pozytywnej zmiany.

Jaką jedną małą codzienną praktykę poleciłybyście każdej kobiecie, żeby wprowadzić więcej radości i spokoju do każdego dnia?

IJ: Poleciłabym zatrzymać się choć na chwilę każdego dnia i zapisać trzy rzeczy, za które jesteś wdzięczna. To mogą być na początku naprawdę małe rzeczy. Niby proste ćwiczenie, a nagle okazuje się, że nawet w zwykłym dniu jest mnóstwo pozytywnych momentów, które wcześniej łatwo było przeoczyć. A kiedy robisz to regularnie, wdzięczność przychodzi naturalnie i sama z siebie zaczynasz zauważać dobre rzeczy, a one automatycznie wprawiają Cię w lepszy nastrój.

UJ: Dodałabym też chwilę bez dostępu do social mediów, więcej czasu na świeżym powietrzu, regularny ruch i zwykłe spacery. To też proste rzeczy, ale potrafią totalnie zresetować głowę, doładować baterie i przynieść więcej spokoju niż niejedna praktyka.

Wasz własny „happy moment” w ciągu dnia?

Wspólna odpowiedź: Jednym z naszych ulubionych momentów dnia jest chwila, kiedy czytamy wiadomości i opinie od kobiet korzystających z naszych produktów. To właśnie wtedy najmocniej czujemy sens tego, co robimy. Świadomość, że coś, co stworzyłyśmy, realnie komuś pomogło, daje nam największy zastrzyk szczęścia i motywacji, jaki można sobie wyobrazić.

Gdybyście mogły porozmawiać ze swoją młodszą wersją sprzed kilkunastu lat, co byście jej powiedziały?

Wspólna odpowiedź: Zaufaj sobie i swoim pomysłom. Nie odkładaj marzeń na później, nawet jeśli na początku wydają się trudne do zrealizowania. Idź za tym, co naprawdę czujesz, bo to jest najlepszy kierunek. Z czasem zobaczysz, że masz w sobie dużo więcej odwagi i siły, niż myślisz. A to, co dziś wydaje się tylko marzeniem, może stać się czymś, co daje mnóstwo radości i satysfakcję, nie tylko Tobie, ale też innym wokół.

Jak wyobrażacie sobie HappyHype za 5–10 lat?

UJ: Widzę HappyHype jako miejsce, które daje kobietom znacznie więcej niż same produkty. Marzę o warsztatach online, kursach i podcastach, które na co dzień inspirują, uczą i motywują do odkrywania swoich możliwości i budowania pewności siebie. Chciałabym, aby HappyHype było miejscem pełnym praktycznych wskazówek i dobrej energii, do którego zawsze chce się wracać.

IJ: Marzę o wydarzeniach na żywo, podczas których kobiety mogą spotkać się twarzą w twarz, porozmawiać i dzielić się swoimi historiami. Widzę HappyHype jako społeczność, w której kobiety wspierają się nawzajem, inspirują i budują więzi dające realną siłę.

 

Rozmawiała: Justyna Nakonieczna

Zdjęcie: własność HappyHype

Show Buttons
Hide Buttons