Kobieta, która buduje przyszłość na solidnych fundamentach wartości

Edyta Pucharska, liderka, która buduje nie tylko mury, ale też zaufanie. W świecie, gdzie tempo zmian wymusza nieustanną adaptację, a branża budowlana wciąż bywa postrzegana jako męski bastion, Edyta Pucharska udowadnia, że prawdziwe przywództwo nie zna płci – zna za to zasady, relacje i odpowiedzialność. Od ponad dwóch dekad współtworzy rodzinny biznes Budecon, łącząc tradycję przekazaną przez ojca z nowoczesnym spojrzeniem na zarządzanie i rozwój. W rozmowie opowiada o tym, jak buduje zaufanie na równi z murami, dlaczego „bycie fair” jest dla niej fundamentem każdego projektu oraz jak udaje jej się zachować balans między wymaganiami dużej skali biznesu a ciepłem rodzinnej atmosfery. To historia o odwadze, konsekwencji i wierze, że sukces osiągany w zgodzie ze sobą smakuje najlepiej.

Edyto, kim jesteś, nie według tytułu na wizytówce, ale według siebie?

Nie definiuję siebie przez tytuł na wizytówce, choć oczywiście cenię swoje zawodowe doświadczenie. Dla mnie najważniejsze jest to, kim jestem jako człowiek i jak wpływam na otoczenie. Jestem kobietą silną, zaangażowaną i oddaną rodzinie i pracy. Prowadzę firmę rodzinną razem z bratem, kontynuując tradycję, którą budował nasz tata przez 30 lat. Przez ponad 23 lata pracy nauczyłam się, jak łączyć profesjonalizm z pasją i odpowiedzialnością. Jestem liderką, która wierzy w wartość relacji, konsekwencję i ciągły rozwój.

Z perspektywy czasu czujesz się dziś bardziej liderką, spadkobierczynią rodzinnego biznesu czy twórczynią zupełnie nowej jakości w Budeconie?

Z perspektywy czasu czuję się przede wszystkim kimś, kto łączy te trzy role. Jestem liderką, bo codziennie podejmuję decyzje, inspiruję zespół i wyznaczam kierunki rozwoju. Jestem spadkobierczynią rodzinnego biznesu – cenię sobie tradycję, wartości i doświadczenie, które przekazał nam tata, bo to fundament, na którym budujemy. Jednocześnie jestem, wraz z bratem, twórczynią nowej jakości w Budeconie – wprowadzam innowacje, dostosowuję firmę do zmieniającego się rynku i dbam o to, żeby firma nie tylko przetrwała, ale także dynamicznie się rozwijała. Te trzy aspekty są dla mnie równie ważne i razem tworzą pełen obraz mojej roli w firmie.

Budecon to firma z duszą rodzinną, ale skalą korporacyjną. Jak udaje Ci się łączyć te dwa światy?

Łączenie duszy rodzinnej firmy z korporacyjną skalą to dla mnie sztuka zachowania równowagi. Z jednej strony Budecon to historia, tradycja i wartości, które budowaliśmy przez pokolenia. To bliskie relacje, zaufanie i atmosfera, która sprawia, że każdy w firmie czuje się częścią jednej wielkiej rodziny. Z drugiej strony działamy na rynku o dużej skali, gdzie profesjonalizm, efektywność i nowoczesne rozwiązania są nieodzowne. Kluczem jest dla mnie konsekwencja w realizacji jasnych zasad i wartości, a jednocześnie otwartość na zmiany i innowacje. Dbam o to, by każdy dział i zespół mógł zachować swój indywidualny charakter, ale działać zgodnie z najlepszymi standardami branży. To połączenie pozwala nam rozwijać się dynamicznie, nie tracąc z oczu tego, co najważniejsze – relacji i rodzinnej atmosfery.

Współpracujesz z bratem, co buduje, a co testuje Wasze relacje na co dzień?

Współpraca z moim bratem to jeden z najważniejszych aspektów naszej firmy i życia. To, co buduje nasze relacje, to przede wszystkim wzajemny szacunek, zaufanie i wspólny cel – chcemy, aby firma rozwijała się zgodnie z wartościami, które nas łączą od lat. Mamy różne spojrzenia i doświadczenia, co wzbogaca nasze decyzje i podejście do wyzwań. Z drugiej strony codzienna praca testuje nasze relacje, bo nie zawsze się zgadzamy i czasem pojawiają się napięcia, szczególnie w sytuacjach presji lub różnicy wizji. Jednak właśnie przez te testy uczymy się kompromisu i lepszego słuchania siebie nawzajem. W efekcie nasza współpraca staje się silniejsza, a relacje bardziej odporne na trudności.

Pamiętasz swój pierwszy dzień na budowie? Co wtedy czułaś i co dziś powiedziałabyś tamtej Edycie?

Pamiętam mój pierwszy dzień na budowie, jakby to było wczoraj. Czułam wtedy mieszankę ekscytacji, ciekawości, ale też trochę niepewności, czy podołam, czy sobie poradzę w tak wymagającym środowisku. Było to dla mnie wejście w nowy, praktyczny świat, który szybko stał się moją pasją. Dziś powiedziałabym tamtej Edycie, żeby była spokojna i zaufała sobie. Żeby nie bała się podejmować wyzwań, bo każda trudność to okazja do nauki i rozwoju. Żeby pamiętała, że konsekwencja i szacunek do pracy oraz ludzi to klucze do sukcesu, które ona już wtedy miała w sobie, choć jeszcze nie do końca to wiedziała.

Jak zbudowałaś swoją pozycję w środowisku, które – jeszcze niedawno – nie było gotowe na kobiety w kaskach i garniturach?

Budowanie swojej pozycji w środowisku, które jeszcze niedawno było zdominowane przez mężczyzn, wymagało ode mnie przede wszystkim determinacji i konsekwencji. Wiedziałam, że muszę nie tylko znać się na swoim fachu, ale też pokazać, że kobieta może być profesjonalna, kompetentna i skuteczna w każdym aspekcie prowadzenia firmy budowlanej. Starałam się być zawsze dobrze przygotowana, uczyć się od najlepszych i nie bać się podejmować trudnych decyzji. Szacunek zdobywa się przez działania, a nie słowa – dlatego konsekwentnie realizowałam swoje zadania i budowałam relacje oparte na zaufaniu i partnerstwie. W ten sposób stopniowo zmieniałam nastawienie środowiska, pokazując, że kobiety – nie tylko te w kaskach i garniturach, ale wszystkie – mają swoje miejsce i wartość.

Czy dziś kobiety w Budeconie mają łatwiej – dzięki temu, że Ty byłaś pierwsza?

Dziś kobiety w Budeconie mają dużo łatwiej, bo staram się tworzyć środowisko, w którym każdy, niezależnie od płci, może się rozwijać i czuć szanowany. Bycie kobietą to dla mnie odpowiedzialność, ale też szansa, żeby pokazać, że kobiety mają miejsce w tej branży. Mam nadzieję, że moja obecność i postawa ułatwiają innym przekraczanie barier i otwierają drzwi do nowych możliwości. Ale wiem też, że droga do pełnej równości wymaga dalszej pracy i zaangażowania całego zespołu. Dlatego wspieram rozwój kobiet i zachęcam je do odważnego sięgania po swoje miejsce w branży.

Czy bycie fair – wobec ludzi, kontrahentów, podwykonawców – to fundament sukcesu, czy luksus, na który stać tylko silnych?

Bycie fair wobec ludzi, kontrahentów i podwykonawców to dla mnie przede wszystkim fundament sukcesu, a nie luksus. Uczciwość i szacunek budują trwałe relacje oparte na zaufaniu, które są kluczowe dla każdego biznesu, a zwłaszcza w branży budowlanej, gdzie współpraca i odpowiedzialność mają bezpośredni wpływ na efekty. Moim zdaniem to cechy, które powinny być standardem, a nie przywilejem silnych. Oczywiście, bycie fair wymaga czasem odwagi i konsekwencji, ale to właśnie dzięki temu budujemy reputację i długofalowe partnerstwa, które przynoszą satysfakcję nie tylko biznesową, ale i osobistą.

Jak radzisz sobie z presją, odpowiedzialnością, decyzjami, od których zależą ludzkie losy?

Radzenie sobie z presją i odpowiedzialnością to codzienność w prowadzeniu firmy rodzinnej, szczególnie takiej o długoletniej tradycji jak nasza. Podchodzę do tego z rozwagą i świadomością, że każda decyzja ma realny wpływ na życie pracowników i ich rodzin. Ważna jest dla mnie równowaga między emocjami a logicznym myśleniem. Dbam o to, by być dobrze przygotowaną i mieć solidne podstawy merytoryczne do podejmowania decyzji. Korzystam też ze wsparcia zespołu, brata i taty, wspólne dzielenie się odpowiedzialnością pomaga złagodzić presję. Nie ukrywam, że czasem jest to trudne, ale właśnie dzięki konsekwencji, szacunkowi do ludzi oraz wierze w wartości naszej firmy podejmuję trudne decyzje pewnie i odpowiedzialnie.

Co robisz, gdy potrzebujesz zatankować energię?

Kiedy czuję, że potrzebuję doładowania, staram się zmienić otoczenie i oderwać myśli od codziennych obowiązków. Najlepiej działa na mnie kontakt z naturą – spacer w lesie lub krótki wyjazd nad wodę. Czasem wystarczy dobra kawa w spokojnym miejscu i chwila ciszy. Energię czerpię też od bliskich – rozmowa z rodziną, wspólny obiad czy po prostu czas spędzony z synem potrafią naładować mnie na długo. Dzięki temu wracam do pracy z nową perspektywą i większym zapałem.

Czy sukces smakuje lepiej, gdy zdobywasz go na własnych zasadach?

Zdecydowanie tak. Dla mnie sukces to nie tylko wyniki finansowe czy liczba zrealizowanych inwestycji, ale świadomość, że doszłam do niego w zgodzie ze swoimi wartościami. W naszej firmie stawiamy na uczciwość, jakość i długofalowe relacje, a nie na szybki zysk. To są zasady, których nauczył nas tata i które pielęgnujemy z bratem każdego dnia. Kiedy patrzę na efekty pracy zespołu i wiem, że osiągnęliśmy je, nie idąc na skróty i nie rezygnując z tego, co ważne – wtedy satysfakcja jest podwójna.

Czego jeszcze o Tobie nie wiemy – a powinniśmy?

Może tego, że w pracy jestem wymagająca i skupiona na celu, ale prywatnie mam w sobie dużo wrażliwości i poczucia humoru. Kocham podróże – te dalekie i te bliskie – bo dają mi nowe perspektywy i inspiracje. Mało kto wie, że potrafię godzinami spacerować po miastach, obserwując architekturę i ludzi, a potem te obrazy przekładam na pomysły do naszych projektów. Moją wielką pasją jest też nurkowanie – pod wodą znajduję ciszę, przestrzeń i poczucie wolności, które trudno porównać z czymkolwiek innym. W pewnym stopniu dzięki mojej pracy mogę też wspierać akcje charytatywne dla dzieci oraz osób ciężko, często nieuleczalnie chorych. Cieszę się, że mogę dzielić się tym, co wypracowałam, z najbardziej potrzebującymi. Lubię też proste, codzienne chwile – wspólną kolację z synem czy spokojny poranek z kubkiem kawy. To właśnie one dają mi najwięcej energii, by w pracy sięgać po naprawdę ambitne cele.

 

 

Rozmawia Marcin Andrzejewski

 

Zdjęcia: Studio Fotograficzne Foto-Borkowscy

 

Show Buttons
Hide Buttons