„Lipoedema ma kobiecą twarz”, kampania, która przełamuje tabu

Pomysł na kampanię „Lipoedema ma kobiecą twarz” narodził się z potrzeby pokazania prawdy tej, o której przez lata mówiło się zbyt cicho.
Lipoedema, znana też jako obrzęk tłuszczowy, to choroba, która dotyka miliony kobiet na całym świecie. Jest realna, bolesna i wyniszczająca, a jednocześnie wciąż zbyt często mylona z otyłością lub brakiem aktywności fizycznej.
Za inicjatywą stoją dwie kobiety: Dorota Stettler, fizjoterapeutka limfolog, współautorka pierwszej w Polsce książki „Lipoedema, choroba grubych nóg”, od lat wspierająca kobiety dotknięte tą chorobą, oraz Katarzyna Kowaliszyn, fotografka i autorka wielu projektów społecznych. Połączyła je wspólna misja: pokazanie zarówno medycznych, jak i emocjonalnych aspektów tej choroby.
Czym jest lipoedema?
Lipoedema to przewlekła, postępująca choroba tkanki tłuszczowej w większości u kobiet. Jej istotą jest nieprawidłowe odkładanie się tłuszczu w określonych partiach ciała, najczęściej na nogach, biodrach, pośladkach, a u części kobiet także na ramionach.
Objawy choroby to m.in.:
- nadmierne gromadzenie tkanki tłuszczowej w dolnych lub górnych partiach ciała,
- uczucie ciężkości, napięcia i bólu,
- łatwe siniaczenie się skóry,
- brak efektów odchudzania w określonych miejscach,
- nasilone obrzęki po dłuższym staniu lub siedzeniu.
W miarę postępu choroby może dojść do rozwoju wtórnych obrzęków limfatycznych, problemów ze stawami, zaburzeń postawy oraz przewlekłego bólu. Wpływa to nie tylko na zdrowie fizyczne, ale i na psychikę kobiet. Poczucie frustracji, wstydu, niezrozumienia i społecznej izolacji to częste doświadczenia towarzyszące lipoedemie.
Nierozumiana i pomijana
Mimo że pierwsze wzmianki o lipoedemie pojawiły się już w latach 40. XX wieku, przez dziesięciolecia choroba ta pozostawała praktycznie nieznana. W wielu krajach kobiety z lipoedemą nadal nie mają dostępu do odpowiedniej diagnostyki, terapii ani refundowanego leczenia.
W Polsce świadomość na temat tej choroby dopiero zaczyna rosnąć, głównie dzięki kobietom, które odważyły się o niej mówić publicznie.
Lipoedema często jest błędnie diagnozowana jako otyłość. Kobiety słyszą, że „wystarczy mniej jeść i więcej się ruszać”, podczas gdy ich ciało reaguje zupełnie inaczej. Tłuszcz odkłada się w sposób nieregularny, symetryczny, a nawet przy dużym spadku masy ciała waga nóg czy ramion pozostaje niezmieniona.
To prowadzi do błędnych przekonań, poczucia winy i obniżonej samooceny.
Kampania, która daje twarz chorobie
Kampania „Lipoedema ma kobiecą twarz” została stworzona z myślą o edukacji, akceptacji i przełamywaniu tabu. Jej centralnym punktem była sesja fotograficzna, która odbyła się 8 września 2025 roku we Wrocławiu. Wzięły w niej udział kobiety z różnych regionów Polski, w różnym wieku, na różnych etapach choroby, połączone wspólnym celem: pokazaniem prawdy o sobie i swoim ciele.
Sesja miała wyjątkowy charakter. Uczestniczki pozowały w odzieży kompresyjnej, która na co dzień stanowi dla nich nieodłączny element terapii. Na zdjęciach jednak kompresja nabrała nowego znaczenia. Stała się symbolem odwagi, siły i akceptacji.
To nie były zdjęcia stylizowane czy retuszowane. To były prawdziwe kobiety z prawdziwymi emocjami. Ich spojrzenia mówią więcej niż słowa: o bólu, walce, ale też o dumie i poczuciu wspólnoty.
Wsparcie, które ma znaczenie
Projekt został wsparty przez partnerów, którzy od lat działają na rzecz kobiet zmagających się z obrzękiem tłuszczowym. Ich zaangażowanie pokazuje, że działania społeczne mają sens, gdy łączą się z misją, wspierania zdrowia, komfortu i świadomości kobiet.
Kobiety, które odzyskują głos
Dla wielu uczestniczek udział w kampanii był przełomowym doświadczeniem. Po raz pierwszy mogły stanąć przed obiektywem bez wstydu, bez filtrów, bez udawania. Zobaczyły, że ich ciało, mimo choroby, może być piękne i godne podziwu. Wspólna sesja stała się nie tylko wydarzeniem artystycznym, ale również terapeutycznym i wzmacniającym.
Kobiety, które do tej pory ukrywały się za długimi spodniami i spódnicami, postanowiły pokazać światu swoją siłę. To właśnie ten gest, pokazanie ciała takim, jakie jest, stał się sercem całego projektu.
Siła w edukacji i wspólnocie
„Lipoedema ma kobiecą twarz” to coś więcej niż kampania fotograficzna. To ruch społeczny, który ma zachęcać do rozmowy, badań i akceptacji.
Jednym z głównych celów projektu jest zwiększenie świadomości o chorobie zarówno wśród kobiet, jak i w środowisku medycznym. Kampania ma inspirować do:
- wczesnej diagnostyki i konsultacji z wykwalifikowanymi specjalistami,
- korzystania z terapii kompresyjnej i drenażu limfatycznego,
- dbania o aktywność fizyczną i zbilansowane odżywianie,
- budowania wspólnoty kobiet, które mogą się nawzajem wspierać i dzielić doświadczeniami.
W kolejnych etapach projektu planowane są warsztaty edukacyjne, spotkania i publikacje, które pomogą szerzej mówić o chorobie, jej objawach i możliwościach leczenia. Kampania w symboliczny sposób zmienia sposób, w jaki mówi się o kobiecym ciele. Pokazuje, że ciało nie musi być idealne, aby zasługiwało na miłość i szacunek.
Lipoedema nie odbiera kobiecości, przeciwnie, uwydatnia siłę, wytrwałość i empatię, jakie w sobie noszą kobiety, które na co dzień z nią żyją.
Zmiana zaczyna się od odwagi
„Lipoedema ma kobiecą twarz” to pierwszy krok w stronę większej zmiany. To apel o empatię, zrozumienie i szacunek. To opowieść o kobietach, które postanowiły przestać milczeć i wzięły sprawy w swoje ręce, dosłownie i symbolicznie.
Choroba nie definiuje ich życia, ale staje się jego częścią, z którą uczą się żyć, dbać o siebie i wspierać nawzajem. Lipoedema ma kobiecą twarz – bo każda twarz ma swoją historię.
Historię odwagi, walki, bólu i piękna, które rodzi się z akceptacji. Akceptacja siebie pozwala kobietom nie tylko odnaleźć spokój, ale także budować silniejsze więzi i inspirować innych do działania.

Zdjęcia: Katarzyna Kowaliszyn, Hanna Lacheta


