Moda, która oddaje głos kobietom

Moda z misją, czyli o sile ubrań, które mówią więcej niż tysiąc słów…Podczas gali „Kobieta Taka Jak Ja Pomaga” spotkały się dwie kobiety – połączone nie tylko wspólną wrażliwością, ale i przekonaniem, że moda może (i powinna) nieść wartość. Ewa Wiertelak rozmawia z Katarzyną Zmudą-Trzebiatowską, twórczynią marki Kate Zee, która łączy artystyczną pasję z etycznym podejściem do mody. To rozmowa o ubraniach, które mają duszę, o świadomych wyborach, kobiecej sile i budowaniu marki, która nie tylko ubiera, ale też inspiruje.

Kasiu, poznałyśmy się podczas wyjątkowego wydarzenia – gali „Kobieta Taka Jak Ja Pomaga”, organizowanej przez Fundację Medora, we współpracy z Joanną Racewicz. Zostałaś wtedy jedną z ambasadorek naszej akcji i czynnie wspierałaś misję wydarzenia. Coś między nami zaiskrzyło – i nie mówię tu o błysku fleszy, tylko o kobiecej energii i wspólnych wartościach. Powiedz, co dał Ci osobiście i zawodowo udział w tym przedsięwzięciu?

Tak, to była piękna, emocjonalna gala. Wzruszenie, prawdziwe historie, ogromna dawka empatii od innych kobiet… Poczułam, że to miejsce, w którym warto być jako kobieta i jako marka. Bo moda nie istnieje w próżni – ona mówi o tym, kim jesteśmy, w co wierzymy i co wspieramy. Dlatego kiedy zaproszono mnie do współpracy jako jedną z ambasadorek, nie wahałam się ani chwili. Poza tym bycie w gronie tak inspirujących osobistości to wielki zaszczyt.

A skoro o marce mowa – chciałabym, żebyś opowiedziała naszym czytelniczkom, jak narodziła się marka Kate Zee. Jak to wszystko się zaczęło?

To historia, która dojrzewała latami. Jestem z wykształcenia malarką, ukończyłam Akademię Sztuk Pięknych w Poznaniu. Kolor, forma, kompozycja – to zawsze były moje naturalne języki. Później przyszło projektowanie wnętrz i fascynacja przestrzenią. A moda… była gdzieś pomiędzy – jak cicha pasja. W końcu dojrzałam do decyzji, że chcę połączyć moją artystyczną wrażliwość z użytkową formą. Ubranie traktuję jak małe dzieła sztuki. Coś, co ma służyć kobiecie, ale też mówić o niej coś ważnego.

Marka ma nie tylko piękne ubrania, ale też piękną filozofię. Opowiedz, jaka jest misja Kate Zee i co chcesz dzięki swojej marce przekazać.

Moim celem było stworzenie marki, która łączy estetykę z odpowiedzialnością. Projektuję z myślą o kobietach takich jak ja – aktywnych, świadomych, ceniących jakość i wygodę. Wierzę w siłę ubrań, które są piękne, ale też dobrze uszyte, z doskonałych tkanin, służących latami. To mój manifest przeciwko szybkiej modzie i słabej jakości. Świadoma szafa to dla mnie nie tylko określony styl, ale i postawa – mniej, ale lepiej. Naturalne materiały, świetna konstrukcja i ubrania na lata, nie na sezon. Przyznam, że sama noszę wszystkie modele, które zaprojektuję. Testuję sama na sobie ich jakość, a uwierz mi – jestem swoim największym krytykiem. I mogę z czystym sercem powiedzieć, że tworzę jakość, którą sama chcę nosić.

Jakie były pierwsze miesiące prowadzenia marki?

Intensywne, niezwykle inspirujące, budujące. Startowałam z kameralną kolekcją, a dziś ubieram kobiety na wielkie gale, konferencje, do telewizji, do pracy, ale też na co dzień i na wakacje. Rosnące grono klientek i ich rekomendacje to dla mnie ogromna radość, ale też odpowiedzialność. Marka rozwija się bardzo organicznie dzięki relacjom i zaufaniu do tej jakości.

Kasiu, powiedz jeszcze – jaka jest według Ciebie kobieta Kate Zee?

Prawdziwa. Kobieta, która zna siebie i nie potrzebuje krzyczeć strojem, żeby być zauważona. Lubi rzeczy z klasą, ale też z charakterem. Ceni komfort, ale nie kosztem stylu. I coraz częściej wybiera mądrze – kupuje lepiej. Właśnie dla niej tworzę.

Kasiu, dziękuję za rozmowę i życzę Ci wielu świadomych i zadowolonych klientek.

 

 

Rozmawiała: Ewa Wiertelak

 

Zdjęcia: Ewa Wiertelak

Show Buttons
Hide Buttons