Spełniając marzenia na Costa del Sol

Najlepszym momentem w tej pracy jest ten, kiedy po zakupie klient wchodzi do swojego nowego domu lub apartamentu i widzimy tę magiczną chwilę szczęścia i uśmiech na twarzy – wiedząc przy tym, że mamy w to swój wkład i jesteśmy świadkami spełniania się marzenia – mówi Agnieszka Kostrzewa, założycielka Agnes Inversiones i ekspertka rynku nieruchomości w Hiszpanii.

 

Skąd w ogóle pomysł na nieruchomości, na Hiszpanię, na Costa del Sol?

Moja przygoda z Costa del Sol zaczęła się przypadkowo, od wakacyjnej pracy w amerykańskiej firmie sprzedającej prawo czasowego użytkowania apartamentów wakacyjnych (tzw. timesharing). W 1995 roku jako studentka przyjechałam tu na trzy miesiące… i z tego zrobiło się już niemal 29 lat. W pierwszych latach latałam między Hiszpanią a Polską, aby skończyć studia na wydziale turystyki poznańskiego AWF. Po uzyskaniu dyplomu w 1996 roku zdecydowałam się zostać na stałe na Costa del Sol i założyć własną firmę. Początkowo działałam w branży turystycznej, ale widząc szybko rosnący rynek nieruchomości na wybrzeżu Andaluzji, postawiłam na tę branżę.

Dziś Agnes Inversiones to największe i najbardziej rozpoznawalne polskie biuro nieruchomości na Costa del Sol. Jego historia sięga aż 2006 roku. Jak to się zaczęło?

Na przełomie 1999 i 2000 roku zaczęłam coraz bardziej skupiać się i poznawać specyfikę rynku nieruchomości w Marbelli i okolicach. Po kilku latach doświadczeń, w 2006 roku, zdecydowałam się na stworzenie własnej firmy – Agnes Inversiones. Zawsze zależało mi, aby zarządzać firmą kierującą się najwyższymi standardami etycznymi, co wcale nie było i niestety nadal nie jest takie oczywiste. Zaczynałam jako „one woman show”, i to w końcowej fazie wieloletniego boomu na hiszpańskim rynku nieruchomości. Już w 2008 roku napompowana bańka pękła i doszło do długotrwałego załamania rynku. To były najtrudniejsze lata dla mojej młodej firmy, ale dzięki ciężkiej pracy, wytrwałości, lojalnym klientom oraz wsparciu rodziny przetrwałam ten okres. W 2013 roku byłam gotowa do ekspansji, w firmie pojawiła się pierwsza współpracowniczka i zaczęłyśmy się rozwijać. Warto podkreślić, że do dziś w firmie pracują same kobiety, co przekłada się na wyjątkową jakość obsługi.

W jaki sposób, z perspektywy minionych 18 lat, zmienił się rynek nieruchomości w Hiszpanii?

W pierwszych latach działalności Agnes Inversiones ilość obsługiwanych klientów była niewielka, dominowali inwestorzy zainteresowani mniejszymi apartamentami. Polacy jako grupa nie byli odnotowywani w oficjalnych hiszpańskich statystykach. W 2023 roku Polacy z 3,1 tysiąca zakupionych nieruchomości są na dziewiątym miejscu wśród cudzoziemców – z silną tendencją wzrostową. Należy pamiętać, że statystyki obejmują ostateczne umowy notarialne, natomiast nie odzwierciedlają umów deweloperskich z rynku pierwotnego. Szacuję, że łączna liczba umów zawartych w 2023 roku jest co najmniej dwa razy wyższa.

Polscy klienci nabywają coraz więcej domów (40%) – widzę wyraźny trend w kierunku nieruchomości z sektora luksusowego, w którym się specjalizuję. To zrozumiałe, gdyż polska klasa średnia i przedsiębiorcy są beneficjentami 35 lat cudu gospodarczego i chcą dywersyfikować geograficznie swój majątek. Obserwujemy też naturalny proces sukcesji. Przedsiębiorcy rozpoczynający swoją karierę na początku lat 90. mają już ponad 60 lat i chcą korzystać ze śródziemnomorskiego stylu życia. Wreszcie doświadczenia z pandemii, pojawienie się modelu pracy hybrydowej i agresja na Ukrainę w 2022 roku skłaniają wielu Polaków do traktowania apartamentu/domu na Costa del Sol jako czegoś więcej niż tylko wakacyjnej lokalizacji.

18 lat to okres jak od urodzenia do pełnoletności. Jak przez ten czas rozwinęło się Agnes Inversiones?

Początki Agnes Inversiones to, tak jak już wspomniałam, „one woman show”. Dziś o naszych klientów dba 10-osobowy zespół, składający się z samych wspaniałych kobiet. Wszystkie mówimy po polsku, hiszpańsku i angielsku, a niektóre z nas po niemiecku. W pierwszym roku działalności pośredniczyliśmy w sprzedaży pięciu apartamentów, a w 2023 roku przez nasze ręce przeszło 120 apartamentów i 30 domów. Pośredniczyłyśmy w 350 wynajmach, a na bieżąco zarządzamy kilkunastoma nieruchomościami. Jesteśmy postrzegane jako firma przestrzegająca najwyższych standardów etycznych, stawiająca interes klienta na pierwszym miejscu. Jako jedyna firma z polskimi korzeniami zostałyśmy zaproszone do Leading Property Agents of Spain (LPA) – stowarzyszenia wiodących firm pośredniczących w sprzedaży luksusowych nieruchomości na Costa del Sol.

Co było przełomowym momentem dla Agnes Inversiones na przestrzeni lat?

Można powiedzieć, że najważniejsza była zdolność przetrwania dwóch kryzysów. Pierwszym był wielki światowy kryzys finansowy w latach 2008–2009, który w Hiszpanii oznaczał załamanie na rynku nieruchomości. Drugim był wybuch pandemii. Z obu kryzysów wyszłyśmy z przysłowiową tarczą, a nawet wzmocnione. Szczególnie właściwa reakcja na postpandemiczną zmianę preferencji naszych klientów była strzałem w dziesiątkę.

Sprzedaje Pani domy i apartamenty warte miliony euro. Czym taka praca różni się od typowej agencji nieruchomości?

W tym segmencie rynku mamy do czynienia z bardzo wymagającymi klientami. Oczekują oni obsługi na najwyższym poziomie, pełnej dyskrecji, dyspozycyjności i rozwiązywania problemów, zanim się pojawią. Takie oczekiwania klientów zakładają kompleksową i bardzo indywidualną obsługę. Tu nie ma miejsca na standaryzację. Jesteśmy w stanie polecić najlepszych lokalnych prawników, bankierów, architektów czy doradców podatkowych. Pośredniczymy w zakupie, sprzedaży, wynajmie nieruchomości. Na zlecenie aranżujemy remonty czy zarządzamy nieruchomością. Oczywiście oferujemy też obsługę VIP.

Jaki był najdroższy dom lub apartament, którego zakup Pani sfinalizowała?

Najdroższe nieruchomości, w których nabyciu uczestniczyłam, to rezydencja za niemal 10 mln euro oraz apartament za 5 mln euro.

Hiszpanię wybierają także gwiazdy i celebryci. Czy może Pani zdradzić, z którymi miała okazję współpracować?

Najważniejszą zasadą, którą się kierujemy, jest pełna dyskrecja wobec naszych klientów. Nie mogę więc zdradzić, kogo obsługujemy i z kim współpracujemy. Natomiast z doniesień publicznych wiemy, że swoje nieruchomości na Costa del Sol mają m.in. Wojciech Szczęsny z żoną Mariną, Joanna Koroniewska i Maciej Dowbor, Dorota Szelągowska czy Maja Bohosiewicz.

Obserwujemy rosnącą konkurencję wśród agencji nieruchomości w Hiszpanii. Jak na ich tle wyróżnia się Agnes Inversiones?

Mając ugruntowaną pozycję na rynku jako największe i najbardziej rozpoznawalne polskie biuro nieruchomości na Costa del Sol, skupiamy się przede wszystkim na naszych klientach. Doceniają oni doświadczenie, kompleksową obsługę i wiedzę zdobytą na przestrzeni lat. Jako jedna z niewielu polskich agencji nieruchomości mamy własne biuro w Marbelli. Posiadamy również ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej w wysokości 2 mln euro. Płacimy tutaj podatki, jesteśmy szanowanym członkiem lokalnej społeczności przedsiębiorców i biznesu. Nie znikniemy z dnia na dzień, tylko będziemy dla naszych klientów partnerem na kolejne dziesięciolecia.

Na stałe mieszka Pani w Hiszpanii. Jakie są trzy główne różnice między tym krajem a Polską?

Zacznę od różnic na korzyść Hiszpanii, a może szczególnie wybrzeża Andaluzji. Podstawową zaletą jest klimat, który łagodzi obyczaje i jest częścią śródziemnomorskiego stylu życia. Korzystna jest też decentralizacja Hiszpanii i szerokie kompetencje, jakie posiadają rządy wspólnot autonomicznych. Wadą jest zdecydowanie większa niż w Polsce biurokracja oraz – widoczny szczególnie na rynku bankowym – niższy poziom usług cyfrowych. Pomimo atrakcyjnych rozwiązań podatkowych dla obcokrajowców są one jednak wyższe niż w Polsce.

Jeżeli miałaby Pani wymienić jedną, największą zaletę Costa del Sol, będzie to…?

Zdecydowanie klimat i położenie nad Morzem Śródziemnym, wśród zielonych pól golfowych, dwie godziny jazdy samochodem od zaśnieżonych szczytów Sierra Nevada i półtorej godziny od surfingowego raju w Tarifie nad Atlantykiem.

Dziś Polacy są w czołówce nabywców nieruchomości w Hiszpanii. Czy Pani zdaniem utrzymają, a może poprawią tę pozycję?

Na początku 2024 roku widoczny był wzrost zainteresowania nieruchomościami na Costa del Sol. Specyfiką hiszpańskiego rynku jest bowiem większa dostępność nieruchomości, a tym samym ich lepszy wybór, właśnie na początku roku. Należy się spodziewać, że utrzymujące się ryzyka geopolityczne będą skłaniać inwestorów – także z Polski – do zainteresowania się Costa del Sol.

Skąd bierze się tak duże zainteresowanie Polaków właśnie Costa del Sol?

Nabywców nieruchomości w Hiszpanii przyciąga słońce świecące niemal przez cały rok, bogata infrastruktura na Costa del Sol i dobre skomunikowanie tego regionu, w tym coraz więcej połączeń lotniczych z polskich lotnisk. Istotna jest także niższa niż w Polsce inflacja.

Czy możemy już powiedzieć, że w Hiszpanii, na Costa del Sol żyje polska społeczność?

Można już mówić o powstającej polskiej społeczności na Costa del Sol. Niewątpliwie lokalne wydarzenia bardzo integrują Polaków. Agnes Inversiones jest organizatorem i głównym sponsorem finału WOŚP w Fuengiroli. Wkładamy też dużo pracy w budowanie lokalnej społeczności, w tym wspierając magazyn „Hola Polacos” – wydawany w języku polskim i ukazujący się kwartalnie.

Mówi się, że w Hiszpanii mamy do czynienia z zupełnie innym modelem rynku nieruchomości. Czy to prawda, że tak często zmieniają one właścicieli?

Statystyki mówią, że średnio co pięć lat nieruchomość zmienia właściciela – z mniejszej na większą i odwrotnie. Polacy też powoli idą w kierunku, że nieruchomości nie kupuje się na zawsze, szczególnie pod inwestycję. Jest duża część nabywców, którzy marzyli o bliskości morza, jednak po kilku latach panorama z domu położonego na wzgórzu, z którego widać wybrzeże Maroka, wydaje im się bardziej atrakcyjna. Często zmiana jest podyktowana zasobami finansowymi – najpierw kupuje się apartament, a następnie dom. W przypadku zmiany z domu na apartament są to często klienci w starszym wieku, dla których bliskość infrastruktury w zasięgu spaceru jest decydująca.

Nawet 90% nieruchomości na Costa del Sol jest kupowanych przez naszych rodaków bez wsparcia kredytowego. Z czego to wynika?

Na rynku nieruchomości widzimy dziś wspomniane efekty polskiego cudu gospodarczego. To oznacza, że lewarowanie się kredytem nie jest priorytetem, a kupowanie nieruchomości za środki własne jest częścią dywersyfikacji geograficznej majątku. Należy się spodziewać, że wraz z pojawieniem się klientów inwestujących z zamiarem uzyskiwania regularnych dochodów rola finansowania kredytowego będzie rosła.

Jakim budżetem trzeba dysponować, aby myśleć o zakupie nieruchomości na przykład w Marbelli?

Osobiście rekomenduję budżet na poziomie 500 tys. euro. Oczywiście na Costa del Sol można znaleźć studio za 200 tys. euro, bardzo mało jest też apartamentów z jedną sypialnią. Najczęściej spotykamy apartamenty typu salon plus dwie sypialnie, gdzie ceny kształtują się na poziomie od 350 tys. do 2 mln euro. Dom z basenem i ogrodem to obecnie wydatek ponad 1,5 mln euro. Na cenę ma ogromny wpływ lokalizacja, ekspozycja tarasu, widok na morze i standard wykończenia. W okolicach Marbelli ceny za dom dochodzą do kwot kilkunastu mln euro, gdyż jest to unikalne miejsce. Marbella została właśnie wybrana jako „European Best Destination”, co niewątpliwie wpływa na rynek nieruchomości. 

W mediach dużo mówi się o tzw. okupas. Czy to faktycznie problem i na ile dotyczy on Costa del Sol?

Problem „okupas” nie dotyczy w zasadzie Costa del Sol. W ciągu ostatnich dwóch lat miały miejsce wyłącznie pojedyncze przypadki takich działań wobec nieruchomości prywatnych. Prawdopodobnie jest to związane z faktem, że wybrzeże nie pustoszeje po sezonie letnim. Kiedy kończy się szczyt sezonu turystycznego, zaczyna się bowiem sezon golfowy. Dodatkowo w okolicach Marbelli osiedla są właściwie stale zamieszkałe, a wybrzeże Costa del Sol żyje przez cały rok. Odwiedzają je turyści w sezonie letnim i miłośnicy gry w golfa w sezonie zimowym, a jednocześnie coraz więcej osób wybiera to miejsce na czasowy lub stały pobyt.

Na koniec prosimy o podzielenie się prognozami na 2024 roku dla rynku nieruchomości w Hiszpanii.

W odniesieniu do rynku nieruchomości w całej Hiszpanii wiodące banki, takie jak CaixaBank, oczekują wzrostu cen na poziomie 2,7% w 2024 i 2,5% w 2025 roku. Sprzedaż powinna się utrzymać na stabilnym poziomie 550 tys. nieruchomości rocznie, niewiele mniej niż w rekordowym 2023 roku (650 tys.). Na Costa del Sol oczekujemy uspokojenia popytu i wzrostu cen powyżej średniej dla całej Hiszpanii. Różnicującym czynnikiem jest tu znaczenie inwestorów z zagranicy, nabywających co trzecią nieruchomość w okolicach Malagi.

Dziękujemy za rozmowę.

 

Zdjęcia:

główne: Aleksandra Olejnik

zdjęcie Pani Agnieszki: Nani de Pérez

zdjęcia nieruchomości: SPCA Visual Marbella

 

 

Show Buttons
Hide Buttons