SUKCES W WIEKU 19LAT – Z MARZEŃ DO CELU W BŁYSKAWICZNYM TEMPIE

Ma 19 lat, a rozmawia jak stary wyjadacz biznesu. Zamiast czekać na dorosłość, Julian Heller postanowił sam ją sobie stworzyć. Porzucił schemat szkoły i ocen, by wziąć życie w swoje ręce. Dzisiaj współpracuje z topowymi markami, liderami opinii i politykami. Współpracuje z liderami świata biznesu i polityki, nie dając się zamknąć w żadnych schematach. O odwadze podejmowania ryzyka, sile relacji i tym, jak autentyczność przebija perfekcję, opowiada w inspirującej rozmowie.
Julianie, masz zaledwie 19 lat, a już współpracujesz z topowymi postaciami ze świata biznesu i polityki. Jak wyglądała Twoja droga od wygranej w konkursie do miejsca, w którym jesteś dzisiaj?
Najpierw była ambicja i pożądanie kontroli nad własnym życiem. Odkąd nie sięgam pamięcią, zawsze miałem pragnienie, by być najlepszy. Przejawiało się to w rywalizacji pod kątem ocen czy różnego rodzaju konkursach. Później nadszedł moment na przemyślenie – czy na pewno chcę grać w grę pod tytułem „szkoła, oceny, matura, studia, praca na etat, awans, emerytura”? Szybko doszedłem do wniosku, że nie. Podjąłem niezwykle ryzykowną decyzję (wtedy mi się tak wydawało) o przejściu na edukację domową, w czym utwierdziły mnie moje dotychczasowe studia nad ekonomią i filozofią. Wierzę, że ludzie stworzeni są na kowali własnego losu. Jeśli nie przejmiesz kontrolę nad swoimi działaniami, zrobi to ktoś inny – wszechświat nie znosi próżni. Wiedziałem, że na rynku muszę dawać wartość, która niekoniecznie zależy od czasu, który poświęcę, ani pracy, którą wykonam. Posługując się dźwigniami oraz nieustannie szlifując swoje kompetencje, chce ze mną współpracować coraz więcej ludzi.

Pamiętasz moment, w którym poczułeś, że Twoje działania, mimo młodego wieku, są traktowane naprawdę poważnie przez ludzi z dużym dorobkiem?
Szybciej niż ktokolwiek (w tym ja) by się spodziewał. Pamiętam, jak pewien poseł polecił mnie szefowi dużego e-commerce’u produktów, które zna każdy Polak. To był przełom marca i kwietnia 2023 roku. Szesnastoletni ja wyświetlałem się na sali konferencyjnej wśród ludzi, którzy pracują dłużej, niż ja żyję. I wszyscy mnie traktowali poważnie, słuchali i pytali. Było to ciekawe porównanie – zaledwie kilka miesięcy temu nauczycielka nie pozwoliła mi wytłumaczyć jej błędu, twierdząc, że to ona skończyła studia, a nie ja.
Pracujesz z bardzo wymagającymi klientami – liderami opinii, osobami z pierwszych stron gazet. Co według Ciebie jest kluczem do zbudowania z nimi zaufania i wiarygodności?
Myślę, że kluczowe jest oczytanie i umiejętność prowadzenia rozmów na wszystkie tematy. Czytam 50–60 książek rocznie, w zasadzie od dziecka. Dosyć szybko zacząłem się interesować literaturą poważną – powieści traktowałem jako odskocznię, nigdy jako główny dział literacki. Nie chodzi tu o interdyscyplinarną eksperckość, ale bardziej o chłonność umysłu. Przed rozpoczęciem współpracy, a gdy gra jest warta świeczki – przed pierwszym spotkaniem z klientem, staram się zanurzyć jego branżę i zrozumieć, o co tu chodzi.

Jako twórca video contentu dla świata biznesu masz wyjątkową umiejętność opowiadania historii. Co według Ciebie sprawia, że dana treść naprawdę działa – porusza, przekonuje, buduje markę?
Od szczegółu do ogółu. Nikogo nie interesują dane, badania, trendy czy argumentacje, jeśli nie zrozumie, po co mu to. Kluczem jest przykucie uwagi już na początku, czymś, co dotknie danego człowieka. Na drugim miejscu jest ta słynna autentyczność – a o co z nią chodzi? O to, by przekaz nie był zbyt cukierkowy i kinowy, chyba że reklamujemy cukierki i kino. Znam wielu przedsiębiorców, którzy robią sobie piękne, kolorowe filmy i następnie dziwią się, że nikt im nie wierzy. Ludzie mają dość perfekcyjnego przekazu. Chcesz, by ludzie Ci ufali? Pokaż się im takim, jaki jesteś naprawdę.
Mówi się, że dziś „każdy może tworzyć content”. Ty jednak robisz to na najwyższym poziomie. Co odróżnia amatora od profesjonalisty w tej branży?
Może zacznę od tego, co nie odróżnia i czym nie jest profesjonalizm. Otóż wyobraźmy sobie najbardziej profesjonalną firmę od video marketingu, która ma Wam produkować filmy. Płacicie jej 100 tysięcy złotych miesięcznie i oczekujecie najwyższych standardów. Oczami wyobraźni widzimy filmowy zespół reporterów, makijażystów, panią z lustrem, która pokazuje aktorom, czy mają idealnie ułożone włosy. Nagranie jednej rolki trwa kilka godzin. Setki ujęć, poprawki. To właśnie NIE JEST profesjonalizm. Studiowanie austriackiej szkoły ekonomii zaznajomiło mnie z terminem ,,prawo malejącej użyteczności/produktywności krańcowej” – dodawanie jednostek dobra na pewnym etapie przyniesie korzyści, a w późniejszym czasie wręcz straty. Profesjonalizm w wideo marketingu polega na tym, że są wyświetlenia, za którymi idzie rozpoznawalność, konwersja i sprzedaż. Należy też robić to efektywnie – współpracuje z ludźmi, których stawka godzinowa poświęconego czasu kosztuje więcej niż wartość całej naszej współpracy – nagrania z nimi muszą być też przeprowadzone jak najszybciej, zachowując przy tym poziom. Myślę, że profesjonalizm w mojej branży polega na tworzeniu jak najbardziej efektywnych klipów w jak najkrótszym czasie. Gdy słyszę, że konkurencja w ciągu trzech godzin kręci 2–3 rolki, łapię się za głowę.

Współpracujesz z wieloma markami, osobami medialnymi i co warto podkreślić, również z redaktorem naczelnym „Tygrysów Biznesu”. Jak oceniasz znaczenie relacji i rekomendacji w swoim rozwoju zawodowym?
Relacje są bezcenne. Jestem obecnie na etapie życia, w którym nie mam zbyt wielu kosztów – więc pieniądze nie są moim głównym celem – ważniejsze są relacje. Co za tym idzie, zadowolenie ze współpracy jest dla mnie bardziej kluczowe niż krótkoterminowy zysk. Moi klienci widzą to i doceniają, stąd mnóstwo poleceń i zlecenia same przychodzą. To bardzo miłe. Mam też nawyk łączenia ludzi. Gdy widzę, że dwóch moich klientów może zrobić razem jakiś dobry biznes, chętnie ich zapoznaję. Pracując z prezesami wielu dużych firm, mam też dostęp do ciekawych inwestycji, niedostępnych na zewnątrz.
Czy spotkałeś się z sytuacją, kiedy Twój wiek był wyzwaniem, a może… wręcz przewagą w pracy z klientami?
Spotykam się nieraz z odrzuceniem ze względu na wiek. Następuje on jednak na początku rozmów i zazwyczaj osoby, które okazują taki brak szacunku, szybko się zmywają. Nie tracę więc na takich delikwentów zbyt dużo czasu. Dla wielu ludzi mój wiek jest raczej miłym zaskoczeniem – po rozmowie sądzą, że jestem co najmniej 10 lat starszy. Moi rówieśnicy żywią błędne przekonania, że zostaną zlekceważeni – ja swoją młodość przekuwam w atut. Jak wiesz, prowadzę bardzo intensywny tryb życia – nagrania w wielu miastach, nieustanne podróże, życie w biegu i bardzo dużo sportu – stąd moje wysportowane ciało. Wiesz, takie tempo wytrzymuję przez tak długo również dlatego, że jestem młody. Chociaż nawet w moim wieku nie każdy dałby radę.
Nie czujesz się zmęczony i nie obawiasz się, że odbije się to na Twoim zdrowiu?
Wprost przeciwnie – to nuda męczy najbardziej. Wiem to – pamiętam, jak zmęczony byłem po całym dniu siedzenia w szkole. Wierzę, że gdy robisz to, co kochasz, w cudownych miejscach, ze wspaniałymi ludźmi, to nie czujesz zmęczenia. Co do zdrowia – nigdy nie czułem się lepiej, a dzięki regularnym treningom i trosce o sen – jestem przekonany, że wyglądanie na 10 lat starszego, niż się jest w rzeczywistości, nie będzie trwało wiecznie, a z czasem wręcz się odwróci.

Gdzie widzisz siebie za kolejne 4–5 lat? Czy planujesz rozwój własnej marki, agencji, czy raczej dalszą pracę „za kulisami” największych postaci życia publicznego?
Niczego nie wykluczam. Wciąż poznaję nowych ludzi i wiele osób kusi mnie interesującymi projektami. Na mojej drodze nieustannie pojawiają się ciekawe okazje. Tak jak wspomniałem, zacząłem działać także poza produkcją rolek. Łączę biznesy, mam ciekawe inwestycje. W tym roku jednak mam zamiar mocniej postawić na swoją markę. Uważam, że należy odkłamywać mity na temat edukacji domowej, pracy w wieku nastoletnim i różnego rodzaju przekonań. Oczywiście nadal mam zamiar doskonalić się w tym, w czym jestem najlepszy – tworzeniu i rozwijaniu marek. Zainwestowałem w lepszy sprzęt, dzięki czemu mogę nagrywać w każdych warunkach.
Jakie rady dałbyś osobom – niekoniecznie młodym – które chcą dziś zaistnieć jako twórcy treści video w świecie biznesu?
Pierwsza zasada jest najprostsza – atak, atak, atak. Bez próbowania się nie nauczysz. Trzeba się odważyć pokazać i przekazywać wartość. Wielu ludzi niepotrzebnie boi się krytyki, wyśmiania. Pomyśl o swojej grupie docelowej. O tym, co ich interesuje. O pytaniach, które najczęściej zadają. Nagrywaj o tym. To gra o sumie dodatniej – te filmiki mogą przynieść ci sukces, a w najgorszym razie po prostu się nie poniosą. To nie jest jazda samochodem, gdzie za zły skręt możesz zapłacić wypadkiem.
Gdybyś miał opisać swoją filozofię pracy jednym zdaniem, co by to było?
Kto nie idzie do przodu, ten się cofa – a życie jest zbyt krótkie, by je przeczekać.
Rozmawiał: Marcin Andrzejewski
Zdjęcia: Ldia Skuza


