Wesele z Fantazją, bo tego dnia wszystko jest możliwe…

W branży organizacji ślubów i przyjęć ślubnych Magdalena Sotomska jest niekwestionowaną ekspertką. Jej firma, Wesele z Fantazją, od lat spełnia marzenia par młodych, tworząc niezapomniane chwile w ich życiu. Magdalena odkrywa sekrety udanych wesel oraz sposoby radzenia sobie ze stresem w tym wymagającym zawodzie. Dzieli się swoją pasją do organizacji wyjątkowych ślubów i pokazuje, że sukces w życiu zawodowym to nie tylko praca, ale przede wszystkim spełnianie swoich pasji i marzeń.

Jak narodził się pomysł na założenie firmy Wesele z Fantazją i jakie były początki Twojej działalności w tej branży?

Technikum Hotelarskie na ul. Poznańskiej. Nie było to łatwe pięć lat. Tam uczyłam się obsługiwać gości, nosić talerze i ścielić łóżka. Tam właśnie poczułam, co oznacza praca w usługach i „usługiwanie”. Praktyki pozwoliły przełożyć teorię na życie i sprawiły, że coraz bardziej czułam, gdzie jest moje miejsce. Chciałam mieć własną firmę cateringową i organizować przyjęcia, ale nic w tym kierunku nie zrobiłam. Następnie rok pracowałam w restauracji, wtedy już czułam, że zmierzam w dobrym kierunku. Potem obejrzałam Powiedz tak i głośno powiedziałam: tak, to jest właśnie to, co chciałabym robić!!! I dalej nic z tym nie zrobiłam.

I przyszedł rok 2005, poszłam na rozmowę o pracę „do biura, mile widziana znajomość branży ślubnej”, i tak to się zaczęło. Pojawiło się Studio Projektów Ślubnych. Gdy zaczynaliśmy, w Polsce istniały tylko trzy firmy o takim profilu. Zdobywałam doświadczenie na weselach, eventach, szkolnych balach, imprezach firmowych. To było wspaniałe siedem lat. W 2013 roku postanowiłam stworzyć własną markę, która spełnia marzenia par młodych. Kluczem do sukcesu jest świadomość tego, że trzeba lubić pracować w usługach; trzeba czuć, że „młodych” jest ważniejsze niż „moje”; że zadowolenie klienta jest priorytetem i że nasza życzliwość i empatia w stosunku do par to nieodłączny element pracy (nawet jeśli w czasie koordynacji pracujemy już siedemnastą godzinę).

Co najbardziej lubisz w swojej pracy?

Chyba ciągłą różnorodność. Można by rzec, że przecież każde wesele jest „takie samo” – trzeba znaleźć salę, oprawę muzyczną, foto, video itd. Ale dla każdej naszej pary co innego jest najważniejsze, każda para wyobraża sobie ten dzień zupełnie inaczej. W trakcie rozmów niesamowite dla mnie jest to, jak różne są wizje na spędzenie tego dnia. Lubię też bardzo efekt końcowy i reakcję par młodych. To niesamowite być częścią tego całego procesu, a potem widzieć ich radość, wzruszenie, a na koniec usłyszeć „dziękujemy”.

Specjalizujesz się w określonym rodzaju wesel lub tematach weselnych? Czy można odzywać się do Ciebie z każdym pomysłem organizacyjnym?

Od samego początku istnienia WzF (Wesela z Fantazją) stawialiśmy na to, by nie wchodzić w jeden rodzaj przyjęć. Od zawsze powtarzam moim parom młodym, że ich wizja to nasza wizja – czyli że spełniamy ich marzenia, a nie swoje. Widać to bardzo dobrze w naszych social mediach, gdzie pojawiają się realizacje z pałacowych wnętrz z pięknym, bogatym wystrojem, ale też i te w stodołach z minimalistyczną dekoracją, na przykład z ogniskiem w tle. Klienci powierzają nam do organizacji wesela o bardzo różnych budżetach, a przy ich organizowaniu zawsze towarzyszy nam motto” „bo tego dnia wszystko jest możliwe”.

Opowiedz, jakie konkretnie usługi oferujesz swoim klientom.

Można w dużym uproszczeniu podzielić je na trzy pakiety.

Konsultacje, gdy z organizacją uroczystości para młoda chce się zmierzyć samodzielnie, ale potrzeba im wiedzy oraz wsparcia, by ułożyć weselne puzzle.

Koordynacja, czyli dopięcie całego przyjęcia – stworzenie harmonogramów, scenariuszy, rozliczenia. Wsparcie na ostatniej prostej oraz oczywiście nasza obecność podczas samego przyjęcia – od wczesnych godzin do nocy.

Spełnione marzenia – gdy para młode chce, byśmy prawie wszystko zdjęli z ich barków i wrzucili na swoje. W szczególności poszukiwania, umowy i negocjacje.

 

A czy jest jakaś historia czy moment, który był wyjątkowo stresujący, ale nauczył Cię cennych lekcji?

Każda realizacja nas czegoś uczy. Wesele to „żywy” twór – wiele się dzieje, wiele osób przy nim pracuje. Mimo najlepszego planu prawie zawsze pojawiają się drobne, nieprzewidziane okoliczności i wtedy plan trzeba zmienić. I to chyba jest kluczowe tego dnia i za to w dużej mierze odpowiadam – by mieć głowę na karku i zachować zimną krew, no i starać się jak najszybciej i najlepiej zareagować na to, co się dzieje. Czy się stresuję? Po tylu latach chyba już coraz mniej. Ale w dużej mierze jest to zasługa podwykonawców, z którymi pracuję, ale też wielu realizacji, które mamy za sobą. Myślę, że doświadczenie powinno być kluczowym elementem wskazującym na wybór osoby czy firmy do organizacji wesela.

Wesele to zawsze duże zamieszanie, niezapomniane chwile, wyjątkowy wieczór, ale też zawsze duży stres. Czy masz jakieś sprawdzone strategie radzenia sobie ze stresem? Nie tylko swoim…

Jest tylko jedno zadanie, które powtarzam moim parom młodym: „Pamiętajcie – to WASZ dzień i nic Wam nie może go zepsuć. Każdą wpadkę należy przyjąć z uśmiechem na ustach. Im mniej jest napięcia, tym bardziej udane wesela”. I to wynika z moich wieloletnich obserwacji. Młodzi wybrali sobie do współpracy najlepszych wykonawców. Każdy z nich robi wszystko, co w jego mocy, by najlepiej spełnić swoje zdanie. I trzeba im zaufać. Dać im robić to, co robią najlepiej, a samemu zająć się celebrowaniem tego dnia. Nie raz słyszymy od par, że to była najlepsza impreza w ich życiu i wybawili się jak nigdy – i o to właśnie chodzi.

Jak dbasz o utrzymanie równowagi między pracą a życiem osobistym, zwłaszcza w okresach zwiększonej aktywności w branży weselnej?

To chyba najtrudniejsze pytanie. A może najprostsze w zasadzie, bo odpowiedź brzmi: „nie dbam”… Od ponad 18 lat w moim życiu obecne są wesela, imprezy, eventy. To jest moja ogromna pasja, w związku z tym nie traktuję tego tylko jako pracy. Specyfika tego zawodu nie pozwala też na to, by określić godziny czy dni pracy. Nasze pary młode najczęściej uaktywniają się wieczorami i w weekendy i wtedy również my musimy być dla nich dostępni. Są jednak dwa momenty, kiedy zupełnie się wyłączamy, są to święta oraz wyjazdy zagraniczne, gdzie przez tydzień pozwalamy sobie na to, by nie mieć kontaktu z weselami.

Czy uważasz, że odniosłaś sukces?

Hmm… a czym jest sukces? Myślę, że dla każdego oznacza coś innego. Dla mnie sukces to możliwość robienia tego, co się kocha. To także okazywana przez klientów wdzięczność i szacunek za to, co się dla nich robi. A po trzecie, sukces to pojawiające się z polecenia nowe pary (np. mamy przyjemność robić cztery wesela w rodzinie). Więc chyba śmiało mogę powiedzieć, że odniosłam sukces.

 

Dziękuję za rozmowę.

Justyna Nakonieczna

 

 

Zdjęcia: Piotr Zawada Fotografia

 

 

 

Show Buttons
Hide Buttons