Z sercem po pas, logistyka, która odbudowuje życie

Są ludzie, którzy pomagają raz, i tacy, którzy zostają do końca. Alina Pancer, przedsiębiorczyni i ambasadorka projektu „Kobieta Taka Jak Ja Pomaga”, udowodniła, że wrażliwość, determinacja i odpowiedzialność mogą odbudować nie tylko domy, ale i wiarę w drugiego człowieka. W rozmowie z Ewą Wiertelak opowiada o kulisach akcji, która zaczęła się od licytacji, a przerodziła w całoroczną misję pomocową, bez kamer, bez poklasku, za to z ogromną siłą kobiecego serca.
Na gali charytatywnej Fundacji MEDORA, w ramach projektu „Kobieta Taka Jak Ja Pomaga”, część dochodu z licytacji została przeznaczona na odbudowę domu pani Danuty Miller, kobiety, która po powodzi straciła niemal wszystko. Wśród wielu osób dobrej woli była jedna, która została do końca. Alina Pancer.
Alino, znamy się nie tylko jako kobiety biznesu, ale przede wszystkim jako przyjaciółki, które połączył projekt charytatywny „Kobieta Taka Jak Ja Pomaga”. Jako prezeska Fundacji MEDORA zaprosiłam Cię kiedyś do pełnienia roli Ambasadorki, ale nikt nie przypuszczał, jak bardzo ta rola Cię pochłonie. Jak wspominasz początki naszej współpracy?
To była intuicja. Poczułam, że chcę być częścią czegoś, co ma znaczenie, czegoś więcej niż tylko akcja. To był projekt z duszą. „Kobieta Taka Jak Ja Pomaga” to nie tylko hasło – to realna siła kobiet, które biorą odpowiedzialność za świat. A ja od początku wiedziałam, że nie chcę być tylko twarzą, chcę działać.
Po gali charytatywnej, podczas której odbyła się licytacja na rzecz powodzian, wiele osób pomogło… przez chwilę. A Ty zostałaś. Rok. Codziennie. Co sprawiło, że nie odpuściłaś?
Obietnica. Dla mnie to słowo waży. W logistyce nie można zawieść – towar ma dotrzeć, punktualnie, bezpiecznie. W życiu jest tak samo. Obiecałam pani Danusi, że będzie miała dom. I chociaż nie miałam budżetu, czasu, a często siły, miałam determinację. A może… po prostu serce.
Byłam świadkiem, jak własnym sumptem zebrałaś wolontariuszy, koordynowałaś zakupy, remonty, fundusze. Robiłaś to jako przedsiębiorczyni, mama, kobieta – bez wsparcia systemu. Jak to się robi?
Bez kalkulatora. Tego się nie liczy. Czasem spałam cztery godziny, czasem zostawiałam firmę na syna, rodzinę na weekend, ale wracałam. Wiedziałam, że jeśli nie teraz, to nigdy. I że pani Danusia nie może czekać na „lepszy moment”.
Powiedz szczerze, co czuje kobieta, która widzi efekt swojej pracy? Nowy dach, ciepła kuchnia, a w niej starsza pani z uśmiechem i łzami w oczach?
Czuje, że zrobiła coś dobrego. Że była potrzebna. Że nie trzeba wielkich fundacji ani grantów, by zmieniać świat. Trzeba być. Do końca.
To niezwykłe, że wszystko to, od transportu międzynarodowego po odbudowę domu powodzianina, spina Twoja życiowa dewiza: dowozić. Na czas, z sercem, do celu.
Bo to właśnie jest logistyka. Nie tylko w biznesie. W życiu też trzeba planować, reagować, organizować, ale przede wszystkim – być odpowiedzialnym za to, co się zaczęło.
I za drugiego człowieka. Alino, dziękuję Ci nie tylko jako prezeska Fundacji, ale przede wszystkim jako kobieta, która miała zaszczyt patrzeć, jak działa Twoje serce.


🔹 Alina Pancer – właścicielka firmy KANKU (transport ekspresowy drogowy i lotniczy), tel. +48 734 133 313
🔹 od 1997 roku na rynku, ponad milion dostaw bez opóźnień
🔹 ambasadorka projektu „Kobieta Taka Jak Ja Pomaga”
🔹 organizatorka odbudowy domu pani Danuty Miller – w 100% charytatywnie
🔹 prywatnie: mama, liderka, kobieta, która dowozi… nawet marzenia
Rozmawiała: Ewa Wiertelak
zdjęcie Pani Aliny: Ewa Wiertelak
pozostałe zdjęcia: zasoby prywatne Aliny Pancer


